Sweet Chocolate – misz masz o czekoladzie

Zwykły wpis

 

 

Ktoś ma ochotę? 

kawa

Pozostawiłam więc moją cudowną, inteligentną rodzinę, zanurzyłam się w ciepłej kąpieli i zaczęłam rozważać samobójstwo przez utopienie. Potem jednak przypomniałam sobie o resztkach ciasta czekoladowego w lodówce i wynurzyłam się, nabierając powietrza w płuca. Dla niektórych rzeczy warto żyć.

– Cecelia Ahern – „Na końcu tęczy”

Czekoladka, której człowiek nie miał ochoty zjeść, nie liczy się jako czekoladka. To odkrycie pochodzi z tej samej dziedziny fizyki kulinarnej co ta, która wykazała, że jedzenie skonsumowane nie przy stole nie zawiera żadnych kalorii.

– Terry Pratchett „Złodziej czasu”

Najlepiej byłoby, gdybym zamienił się teraz w tabliczkę czekolady. W sreberku czas płynąłby mi szybciej i na pewno nie denerwowałbym się tak bardzo.

– Marc Levy „Jak w niebie”

Zapomnijcie o brylantach. Na pewno odkryjecie, że to czekolada jest najlepszym przyjacielem dziewczyny.

 – Carole Matthews „Klub Miłośniczek Czekolady”

Gdybym był dyrektorem szkoły, pozbyłbym się nauczyciela historii i zastąpiłbym go nauczycielem czekolady; moi uczniowie uczyliby się choć jednego przedmiotu, który ich wszystkich dotyczy.

– Roald Dahl

large

Zdaję sobie sprawę, że łatwo jest dziś znaleźć dietę, która będzie pasowała do tego, na co akurat mamy ochotę, i że diety są nie po to, żeby je mieszać, tylko po to, żeby się ich trzymać, co zamierzam zacząć robić, jak tylko skończę tego czekoladowego croissanta

-Helen Fielding „Dziennik Bridget Jones”

Co było pierwsze: kobieta czy…czekoladowy batonik?

– Jill Shalvis „Szczęściara”

Marek Dyjak – Nie będziesz, Piosenka w samą porę, Jednym szeptem

Zwykły wpis

NIE BĘDZIESZ

 Gdy anteny wyższe od drzew, 
a na niby pada deszcz i wieczory 
zabijają nas w południe. 

Gdy powietrze już oddychać nie ma sił,
a na dachach ołów lśni 
i o łatwo coraz trudniej. 

Nie będziesz tam jakimś poetą, 
tylko najgorszym na świecie, 
nie będziesz ty wódek smakoszem, 
tylko zapity na śmierć. 

Gdy pojęcia znaczą coraz mniej, 
a obrączki złoty brzęk 
znaczy tyle co pieniądze. 

Kiedy wszyscy krzyczą tylko: 
musisz? – chciej – dużo dawaj – mało miej, 
proszę wybacz, że tak sądzę. 

Nie będziesz tam jakimś poetą, 
tylko najgorszym na świecie, 
nie będziesz ty wódek smakoszem, 
tylko zapity na śmierć. 

– Z ALBUMU: „TERAZ”; AUTOR TEKSTU: Tomasz Wachnowski

PIOSENKA W SAMĄ PORĘ

Pozwól odejść już 
Że nie całkiem zechciej wierzyć 
Pozwól odejść już 
Najlepszemu z twych żołnierzy 
Miejsce w szyku znam 
Żołnierz mieszka w czasie przeszłym 
Gdy w swojej roli ma trwać 

Tam we mnie obłoki 
Obłoki gęstnieją 
Tam dzban przepełniony lekko się chyli 
Tam para danieli przykrywa się knieją 
Noc wróży z nocnych motyli 

Na mnie już pora 
Nim słowo za ciasne 
Nim gest za obszerny 
Nim karta znaczona 
Nim zimna koszula obejmie całunem 
Tę chwilę co w nas 
Jak ikona 

Tam we mnie granica 
Granica zacicha 
Tam grobla mizerna nadmiaru nie zbiera 
Tam strażnik zakłada łach przemytnika 
Noc wróży z ręki dżokera 

Na mnie już pora … 

Pozwól odejść już 
Że nie całkiem możesz wierzyć 
Pozwól odejść już 
Najlepszemu z twych żołnierzy 
Miejsce w szyku znam 
Moje miejsce w czasie przeszłym 
Gdy w swojej roli mam trwać 

Na mnie już pora … 

– AUTOR TESTU: Jan Kondrak

Link do utworu: http://www.youtube.com/watch?v=eouw0-eczdQ

<Biorąc pod uwagę życie Dyjaka, to, że miał próbę samobójczą i że jest cholernie doświadczonym facetem – piosenka jest bardzo autentyczna i ja słuchając jej mam ciarki.>

ZAMYSLONY_ANIOLEK_dla298-v

JEDNYM SZEPTEM

Jednym szeptem jednym gestem 
Jednym drgnieniem powiek zmieniasz 
Zawstydzenie kiedy jesteś 
W zamyślenie gdy cię nie ma 

Mam tyle słów jest ich siła 
Życzeń i pragnień jak w kolędzie 
Gdzie się podziały kiedy byłaś 
Czy się odnajdą gdy znów będziesz 

Jednym szeptem jednym gestem 
Jednym drgnieniem powiek zmieniasz…

– AUTOR TEKSTU: Mirosław Czyżykiewicz

Link do utworu: http://www.youtube.com/watch?v=nZ9Bfbcat1g

Marek_Dyjak

Szukałem Cię wśród jabłek – Grzegorz Tomczak i Iwona Loranc

Film

 

Szukałem Cię wśród jabłek,czereśni,pomarańczy
Na łące nad jeziorem, gdzie wodna nimfa tańczy
W księgarniach i kwiaciarniach,wpierw słowa potem kwiaty
I miałem z tym szukaniem prawdziwe cztery światy

W kabałach i pasjansach i tam,gdzie wszystko znika
I w kinie na seansach i w Górnych gdzieś Ustrzykach
Szukałem w poczekalniach, na wszystkich dworcach świata
Pytałem listonosza, wróżbitę i prałata

A gdy mnie już widziałeś, na wiecznie zielnej łące
Ktoś nagle zakrył Księżyc, a potem zgasił Słońce
A gdy mnie już widziałeś, w obłoku jeszcze sennym
Ktoś nagle zgasił Słońce,i potem zakrył Księżyc

Szukałam Cię na morzu,wypatrywałam w górach
Pod ziemią Cię szukałam i w umazanych chmurach
I w gwiazdach Cię szukałam, w tej kosmogonii wiecznej
Jechałam Wielkim Wozem, na Drodze byłam Mlecznej

Szukałam Cię na drzewach, wśród liści i kasztanów
Zjechałam do Braniewa, do ojców Franciszkanów
Na pasach Cię szukałam i przeszłam każdą drogę
Szukałam i wołałam:Nie mogę już! Nie mogę!

A gdy mnie odnalazłeś na wiecznie zielnej łące
Ktoś nagle zakrył Księżyc, a potem zgasił Słońce
I znów przemierzać będę, wszechświaty tropem ptasim
Aż ktoś zakryje Księżyc, na zawsze Słońce zgasi

sad

Gra o tron – George R. R. Martin

Zwykły wpis

Zaczynam czytać popularną „Grę o Tron” i mam nadzieje, że się nie zawiodę. Później przyjdzie czas na serial. Czuję, że jestem strasznie do tył, bo każdy się zachwyca produkcją HBO i także samymi książkami Martina i … muszę się przekonać, czy nie jest to naciągane 🙂

592x0

„Kiedy spada śnieg i wieje biały wiatr, samotny wilk umiera, ale stado przeżyje. Latem jest pora na kłótnie. Zimą natomiast musimy chronić się nawzajem, ogrzewać, dzielić myślami. Dlatego jeśli już musisz nienawidzić, to nienawidź tych, którzy naprawdę mogą nas skrzywdzić.”

„Nigdy nie zapominaj o tym, kim jesteś, bo świat na pewno o tym nie zapomni. Uczyń z tego swoją siłę, a wtedy przestanie to być twoim słabym punktem. Zrób z tego swoją zbroję, a nikt nie użyje tego przeciwko tobie.”

„Nadchodzi zima!”

Podziemny krąg – Fight Club

Zwykły wpis

 

Twoja praca to nie ty. Ilość pieniędzy, jaką masz w banku to nie ty. Samochód, jakim jeździsz, to też nie jesteś ty. Ani zawartość twojego portfela. Ani nawet twoje pieprzone portki. Jesteś rozśpiewanym, roztańczonym odpadkiem tego świata.

 

krag

Dopiero gdy stracimy wszystko, stajemy się zdolni do wszystkiego.

 

cos-w-tym-jest--,Podziemny-krag-21,3305_600_h

Jesteśmy niewolnikami w białych koszulach. Reklamy zmuszają nas do pogoni za samochodami i ciuchami. Wykonujemy prace, których nienawidzimy, aby kupić niepotrzebne nam gówno. Jesteśmy średnimi dziećmi historii. Nie mamy celu ani miejsca. Nie mamy Wielkiej Wojny. Wielkiej Depresji. Naszą wielką wojną jest wojna duchowa. Naszą wielką depresją jest życie. Zostaliśmy wychowani w duchu telewizji, wierząc, że pewnego dnia będziemy milionerami, bogami ekranu. Ale tak się nie stanie. Powoli to sobie uświadamiamy. I jesteśmy bardzo, bardzo wkurzeni.

50f7bf2de7e78_g

Jestem roztańczonym pyłem tego świata!

Musisz zaakceptować ewentualność, że Bóg nie lubi cię, nigdy cię nie chciał i prawdopodobnie cię nienawidzi.

Pierwsza zasada klubu walki – nie rozmawiajcie o klubie walki. Druga zasada klubu walki – nie rozmawiajcie o klubie walki. Trzecia zasada klubu walki – kiedy ktoś mówi „stop” albo puszcza farbę, koniec walki. Czwarta zasada klubu walki – walczy tylko dwóch facetów. Piąta zasada klubu walki – na raz może trwać tylko jedna walka. Szósta zasada – bez koszulek, bez butów. Siódma zasada – walki trwają tak długo, ile potrzeba. I ósma i ostatnia zasada – jeśli to jest twoja pierwsza noc w klubie walki, musisz walczyć.

tl4676_2

Pierwsza zasada kręgu – o kręgu się nie mówi. Druga zasada kręgu – o kręgu się nie mówi. Trzecia zasada – ktoś ma dość, słabnie, pęka, koniec walki. Czwarta zasada – bije się tylko dwóch. Piąta – tylko jedna walka naraz. Szósta – bez koszul i butów. Siódma – walka trwa tyle ile musi. Ósma i ostatnia zasada – jeśli przychodzisz tu po raz pierwszy, musisz walczyć.

Jeśli budzisz się w innym czasie i innym miejscu, czy możesz obudzić się jako inny człowiek?

Każdego wieczoru umierałem i rodziłem się na nowo. Zmartwychwstały.

Mówię: „Nigdy nie czuj się skończony”. Mówię: „Przestań być doskonały”. Mówię: „Ewoluujmy”.

Rzeczy, które posiadasz, w końcu zaczynają posiadać ciebie.To była wolność. Utrata całej nadziei była wolnością. Kiedy nie zabierałem głosu, ludzie z grupy założyli najgorsze. I płakali jeszcze rzewniej. A ja z nimi. Spojrzyj w gwiazdy i odlatuj.

Wyprzedzają cię inne samochody. Widzisz ich kupry. Kierowcy pokazują ci środkowy palec. Ludzie, których pierwszy raz widzisz na oczy, zioną do ciebie nienawiścią. Nic sobie z tego nie robisz.

Halina Poświatowska – wiersze i cytaty

Zwykły wpis

ha

„Czy wszystko pozostanie tak samo, kiedy mnie już nie będzie? Czy książki odwykną od dotyku moich rąk, czy suknie zapomną o za­pachu mo­jego ciała? A ludzie? Przez chwilę będą mówić o mnie, będą dziwić się mojej śmierci zapomną. Nie łudźmy się, przyjacielu, ludzie pogrzebią nas w pamięci równie szybko, jak pogrzebią w ziemi nasze ciała. Nasz ból, nasza miłość, wszystkie nasze pragnienia odejdą razem z nami i nie zostanie po nich nawet pus­te miejsce. Na ziemi nie ma pustych miejsc.”

„Nie kocham Cię. Nigdy Cię nie kochałam i nigdy nie byłam dla ciebie dobra. Nigdy nie usiłowałam sprawić ci radości, a jednak jesteś mi równie bliski jak moje własne serce. Przywykłam do twoich słów, do tonu twojego głosu. Do myśli, które były zawsze moimi. Przywykłam do ciebie.”

„Przekonałam się, że tak naprawdę nie mamy zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko, życie jest krótkie. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś jak potrafimy być nimi jutro? A kiedy przychodzi oczekiwane od długiego czasu szczęście, ktoś je nam odbiera. Wtedy pojawiają się oni – ludzie, na których zawsze można liczyć. Przyjaciele.”

blog_rx_5124721_7962890_tr_przyjaciel2

„Są takie noce, przyjacielu, kiedy świat się kończy. Świat odchodzi i zostawia nas z rozszerzonymi źrenicami i bezradnie opuszczonymi rękoma.”

„Strzeż się słońca, w słońcu tęskni się najbardziej.”

„Kocham życie, przyjacielu, i nawet wtedy, kiedy zraniło mnie tak bardzo, że przez krótką chwilę zapragnęłam umrzeć, nawet wtedy nie popełniłam zdrady.”

Opowieść dla przyjaciela – Halina Poświatowska

„Tak mi trzeba wiedzieć, że się ktoś o mnie troszczy w tym obcym świecie. I wiem, jak bardzo nie zasługuję na tę troskę – ja z moimi idiotycznymi depresjami i całą tą maszynerią spekulacji.”

ciemna440

*** znów pragnę ciemnej miłości

znów pragnę ciemnej miłości

miłości która zabija

tak o śmierć modli się skazany

przyjdź dobra śmierci

rozrzutna bądź jak noc sierpniowa

bądź ciepła

dotknij mnie lekko

odkąd poznałam jej prawdziwe imię

przygotowuję moje serce

na ostatni urwany

wstrząs

***Zamknij oczy

Zamknij oczy

położę palce

na opornych powiekach

zaśnij

tak wiatr

pieści

nieruchome drzewa

oczekujące głucho

najlżejszego z pocałunków

śmierci

slonce-dziewczyna-taras-zachodzace

***Na zakurzonej drodze szukam twoich ust

na zakurzonej drodze szukam twoich ust. schylam się i zaglądam pod każdy omszały kamień, w wilgotnym cieniu zwinięte krągło śpią ślimaki, budzę je i pytam gdzie jest on? przeciągają zaspane rogi wychylają się z łupin mrużą oczy od słońca, i nikną nie mówiąc nic. pytam kamienia gładzę chropawą powierzchnię ciepłą spragnioną ręką. milczy, pytam słońca, pochyla głowę na zachód na zachód i idę za słońcem na zachód żeby odnaleźć ciebie.

7303874_znowu-pragne-ciemnej-milosci-iv

Jestem Julią

Jestem Julią

mam lat 23

dotknęłam kiedyś miłości

miała smak gorzki

jak filiżanka ciemnej kawy

wzmogła

rytm serca

rozdrażniła

mój żywy organizm

rozkołysała zmysły

odeszła

 Jestem Julią

na wysokim balkonie

zawisła

krzyczę wróć

wołam wróć

plamię

przygryzione wargi

barwą krwi

nie wróciła

Jestem Julią

mam lat tysiąc

żyję

***Wygrzewam się w słońcu twoich rąk

„Wygrzewam się w słońcu twoich rąk. Jaką to złotą pogodą owinąłeś moje ciało. Woda przytuliła uczesane włosy do sypkiego piasku oddycha. Twoje palce opowiadają o mnie niebu. Twoje palce niebo nachylają do moich rąk. Kładą się na moje oczy. Szybkimi dotykami biegną wokół ust odginają włosy i jak niepotrzebna kąśliwa pszczoła wpijają się w szyję. Drżę.”

zak

***Pokornie cię kocham

pokornie cię kocham
widzisz
nawet łokieć swój kocham
bo raz był twoją własnością

widocznie tak można
z najprawdziwszym mieniem
rozstać się
i nie patrząc wstecz odejść

widocznie można
pośród chłodnej ziemi
zostać

„Drzazga mojej wyobraźni czasem zapala się od słowa.”

„Śpieszą się tylko głupcy, którzy wierzą, że gdzieś i po coś można zdążyć.”

„Żyje się chwilą, a czas jest tylko przezroczystą perłą wypełnioną oddechem.”

„To wszystko opowiedziałam ci pierwszego dnia, kiedy spytałeś, dlaczego nie mogę swobodnie oddychać. Nie wiedziałam wtedy, że twoje pytanie było podstępem. Nie chodziło ci o genezę mojej choroby. Chciałeś wiedzieć coś znacznie ważniejszego; chciałeś wiedzieć, w jaki sposób urodził się mój upór, moja miłość, mój ból.”

6819268_jestem-julia--iii

***Powiedziałeś

„Powiedziałeś „przyjdę do ciebie nocą gdy będziesz spała skulona jak ciepły mruczący kot”. I teraz czekam na ciebie przez wszystkie wieczory. Rozgniatam usta o pierze poduszek rozsnuwam włosy kolor zeschłych liści po gładkim chłodnym prześcieradle. Zanurzam ręce w ciemność owijam wokół palców milczące gałęzie. Ptaki śpią. Gwiazdy nie potrafią uskrzydlić ciężkich chmur. Noc rośnie we mnie — minuty — czerwone krople tętniącej krwi przebiegają ostrożnie. Na palcach powoli przez zamknięte okno wchodzi ostry zimny księżyc.”

Dysonans

świat jest taki mały świat ma
tylko dwa piętra na wyższym
jesteś ty oddychasz ciężko
obok stoi wieczność ciemna

mozolnie po schodach
idę w długiej koszuli
ocieram usta
ciepłą wilgotną ręką
zakrywam usta
za mną
idzie wieczność
obydwie
stajemy pod twoimi drzwiami

z czołem opartym
bezgłose
jak rozpięty na strunie krzyk
łapczywie chwytamy oddech
liczymy raz… dwa… trzy…

świat ma tylko dwa piętra
tylko dwa
nieduże
z krążącymi gwiazdami świat
dlaczego tak trudno umrzeć?

*** Na krawędzi mijania

na krawędzi mijania nie
ma pocałunków nie ma
zapachów ani kolorów

brzęk pszczoły
gaśnie nad łąką
usta w żółtym rumianku
palce cierpko do trawy przywarte

na krawędzi mijania
wąskie światło ciemnieje
i brzeg tak wyraźnie
urywa się — ból

images

***Ile lat mają twoje ręce

ile lat mają twoje ręce
sękate drzewa
są wiosną
kiedy dotykają moich włosów

poprzez kruchość jesieni
przebija
zapach zbudzonych kłączy
szept ziemi

pośrodku suchych palców tańczy kwietniowy wiatr
gnę
moją zieloną szyję

głębiej — ostre pragnienie
przywrzeć skórą ciepłą do
twoich rąk

***mówiłeś: masz rzęsy

mówiłeś: masz rzęsy
stąd do nieba     nie
lubię takich rzęs
—    a ja się śmiałam —

mówiłeś: masz stopy które w dłoni
kryją się wąsko nie trzeba
—    a ja się śmiałam —

mówiłeś: masz uśmiech
jak skrzydła świerszcza
nie wolno
—    a ja się śmiałam —

mówiłeś: spódniczkę masz cienką i
w ogóle wiatr
—    a ja się śmiałam —

potem
na żółtym promyku jaskra
poprowadziłam cię ścieżką
ciężkiego niedźwiedzia
w zadąsanym futrze
uklękłam na trawie
i nie mówiłeś nic

eva

Niech żyją zmysły

będę kobietą
kotka ma tyle wdzięku
przeginając grzbiet płowy
kobietą
wilczyca — wołając przeciągle
ociera się o pień drzewa
będę ko-
kura gdacząc sfruwa z płotu
i przechadza się
z niekłamaną godnością
kobietą
poduszka szarpnięta paznokciem
wytryska w twarz
pieszczotą gęsiego pierza –
bietą — ko-
zarżnięta
zastygnę w kształt niepowtarzalny
tym kształtem będę wabić
bezwładnymi ramionami
obiecywać rozkosz aż do dna niczego
dawać — oddawać
i będę tym doskonałym pustym ciałem
kobietą

Przypominam

jeśli umrzesz
nie włożę sukienki lila
nie kupię kolorowych wieńców
z rozszeptanym wiatrem we wstążkach
nic z tego
nic

przyjedzie karawan — przyjedzie
odjedzie karawan — odjedzie
będę w oknie stała — patrzyła
będę ręką machała
chustką wiewała
żegnała
w tym oknie sama

a w lato
w szalonym maju
położę się na trawie
na ciepłej
i rękoma dotknę twoich włosów
i ustami dotknę futra pszczoły
kąśliwej pięknej
jak twój uśmiech
jak zmierzch

potem będzie
srebrno — złoto
może złoto i tylko czerwono
bo ten zmierzch

ten wiatr
który trawom wszeptuje uparcie
miłość — miłość
nie pozwoli mi wstać
i pójść
tak zwyczajnie
do przeklęcie pustego domu

Beatryx

Beatryx
dotknij twojego ciała
idąca na rusztowanie
czujesz
ten zgrzyt ten zgrzyt
to mięśnie
napięte do ostatka
na smukłych ścięgnach dzwonią
rytm rytm
nogi
raz i raz
usta
chłód wzdłuż kręgosłupa
w skłonie szyi posłusznym
łodyga karku zgięta
uśmiech?

Beatryx
ciężkie włosy
rozchichotane wiatrem
słońce mieszka
pośród ich żywych skrętów

Beatryx — słońce zostanie
gdy odejdziesz

***mówisz na śmierć

mówisz — na śmierć
mówisz —-*na wieczność
a jeśli zmienisz się w drzewo
czy mogę liczyć na to że wzejdziesz
pod moim oknem
a jeśli — w szybę
czy będzie można końcem języka
podrażnić twoje dzwoniące jestem
a jeśli — w wiatr
czy będę trawą którą rozszumisz
a jeśli — w światło
czy będę nocą którą rozproszysz
a jeśli — dniem
czy dobrą chmurą osłonisz
moją zmęczoną głowę
jak ją weźmiesz lekko
we włosy
pieszczotą palców zwinnych
wszepczesz
trwam

szminka

***Odkąd cię poznałam, noszę w kieszeni szminkę

Odkąd cię poznałam, noszę w kieszeni szminkę, to jest bardzo głupie nosić szminkę w kieszeni, gdy ty patrzysz na mnie tak poważnie, jakbyś w moich oczach widział gotycki kościół. A ja nie jestem żadną świątynią, tylko lasem i łąką — drżeniem liści, które garną się do twoich rąk. Tam z tyłu szumi potok, to jest czas, który ucieka, a ty pozwalasz mu przepływać przez palce i nie chcesz schwytać czasu. I kiedy cię żegnam, moje umalowane wargi pozostają nie tknięte, a ja i tak noszę szminkę w kieszeni, odkąd wiem, że masz bardzo piękne usta.

Romans na ścianie

Brązowy — kakaowy
z oczyma zwężoitymi pragnieniem
gryzł warkoczyki dziewczynki w
kolorowej spódniczce

Paski zielone — ciemne
przeplatane śmiechem
zapięte na głuchy zamek
nie spełnionej żądzy

Niewinne stopki zanurzone w piasku i
usta jak nów
księżyc — wąską szpilką światła
przybił ich do ściany nad łóżkiem

Patrzyłam rano — chłopiec mrużył oczy
warkoczyk cienki trzymał w ustach w
południe — przemknął pocałunkiem po
jej bledziutkich wargach

Nocą — obudził mnie szelest
księżyc szeleścił nad
splecionymi ciałami w
żółtym piasku

L’amour

jak to mówią
l’amouf’
głupio
a ja mam chustką owiązaną twarz
bo ty — masz zęby
Tamow psiakrew —
nie zginaj palców w bezradne pięści
czego chcesz mnie?
1’amour?
najpiękniej
w żółtych świeczkach u
drzwi cmentarnych pod
różowym aniołem który
ręce łamie
1’amour uklękłam żywa
podniosłam z ziemi garść
niepotrzebnych zębów będę
jutro spać z trupem
Tamour
dzisiaj
jestem żywa niespokojnie
żywa przeraźliwie żywa a
czas — wypluwa płuca
umiera na drętwe suchoty

słuchaj — jeśli rzucisz w
grób mandolinę nie chcę
pieniędzy jeśli utopisz
mandolinę to — eech
L’amour

*** rozpadły się cztery ściany życia wyłuskuję 

rozpadły się cztery ściany życia wyłuskuję
ziarno mroku z drzew wierzchołków miękko
sfruwa jesień żeby jeść mi z ręki

wróble gasną
pod czerwonym skrzydłem jesieni
wirując w wietrze opada krew
wsiąka w ziemię

przeczuciem niezmiernie dalekim
jak policzkiem przywarta czuję
kiełki traw rosnące pospiesznie w
wiosnę w co?

***czekać na ciebie

czekać na ciebie
czynność bez końca z
światła pochmurnego
budować twoje usta
pasma włosów palce

opowiadać o tobie ciemnej
wronie przelatującej nad
kwadratem mojego łóżka
zaczepiać ciemną wronę i w
rozczesane skrzydła
wykrzyczeć strach

***lubię tęsknić

lubię tęsknić
wspinać się po porfczy dźwięku i koloru
w usta otwarte chwytać
zapach zmarznięty

lubię moją samotność
zawieszoną wyżej
niż most
rękoma obejmujący niebo

miłość moją
idącą boso po
śniegu

kolacja-we-dwoje-walentynki_548_w635

***bo właśnie chce najprościej

bo właśnie chcę najprościej
na srebrnej tacy księżyca
podać ci kolację
i patrzeć — jak zgryzasz
śpiący złoty
pomarańcz obcisłą skórę

potem
palcem
przeciągnąć po twoich ustach
całych w pomarańczowej krwi
i ustom moim ponieść
pachnącą wieść o tobie

najzwyklej
na złotej tacy słońca
przynieść pogodny świt
ponad twym łóżkiem wzejść
gdy wstajesz
i przeciągając senne ramiona
mówisz — dzień

2011_shame_002

***uszyta ze słów

uszyta ze słów
zapięta na guzik
tęsknota — przywarła ciasno
i teraz sprawdzam
pory dnia
odwracam rano
żeby zajrzeć w twoje oczy otwarte
dzień dobry mówię oczom
pochylona nad snem co odchodzi
końcem palców dotykam powiek
odpędzam sen

***a mówiłam – oczy masz złote

a mówiłam — oczy masz złote a
mówiłam —uważaj bo skradną a
płakałam gdy odchodziłeś w noc i
ustami przywartymi do szkła
nazywałam imionami gwiazdy

rzęsy miałeś nade wszystko ładne

teraz płoną na niebie
teraz drżą
w migocie deszczowych kropli
na policzkach je czuję na dłoniach
tak mnie pieszczą
tak żywe są
jakby nigdy i żadna noc
nie przykryła ich chłodnym cieniem
który spłoszył uśmiechnięty słońcem dzień

rzęsy miałeś nade wszystko ładne
więc pamiętam i czuję i wiem

 

Suzanne Collins „W pierścieniu ognia”

Zwykły wpis

Suzanne Collins „W pierścieniu ognia”

Zbliża się premiera filmu „W pierścieniu ognia”, ja już nie mogę się doczekać. Mam nadzieje, że będzie dorównywał książce choć trochę i że Jennifer Lawrence podołała roli Katniss. Najbardziej nie chciałabym aby pominęli wiele książkowych wątków, jak też było w przypadku pierwszej części „Igrzyska śmierci”.
Wiecie, że już zaczęli kręcić „Kosogłosa”? Ta część będzie dla nich naprawdę dużym wyzwaniem, pod względem akcji, ale też psychologii postaci. Tutaj przede wszystkim chodzi mi o rolę Katniss, Peety oraz Joanny.

Przygotowałam kilka cytatów z drugiego tomu, zapraszam!

(Osoby, które nie czytały książki – uwaga spoilery!!!)

w-pierscieniu-ognia-b-iext6319730

„W życiu trzeba czasem podejmować bardzo trudne decyzje. Sama się o tym przekonasz, jeśli wyjdziemy z tego cało.”

„- Nie – szepczę.
Gale jednak nie ma przede mną tajemnic.
– Katniss, Dwunasty Dystrykt nie istnieje.”

„Nagle już rozumiem, co to oznacza, przynajmniej dla mnie. Dwunasty Dystrykt dysponuje zaledwie trzema żyjącymi zwycięzcami do wyboru. Dwoma mężczyznami i jedną kobietą… Wracam na arenę.”

kk

„Państwo chyba się opiera na kruchych podstawach, skoro garść jagód może doprowadzić do jego upadku.”

„Nie nazwałbym słabością zamiłowania do tego, co piękne. Może z wyjątkiem zamiłowania do ciebie.”

„Jak wiadomo, czasem powstania prowadza do rewolucji.”

kkk

„W siedemdziesiątą piątą rocznicę, dla przypomnienia buntownikom, że nawet najsilniejsi z nich nie mogą pokonać potęgi Kapitolu.”

„Katniss Everdeen, dziewczyna, która igra z ogniem, wznieciła iskrę, a ta, nie ugaszona w porę, podpali całe Panem.”

427562.1

„Nie wolno mi okazywać słabości. Prostuję się z wysiłkiem, odgarniam z dudniących skroni mokre strąki i przygotowuję się do rozmowy. Obie stają w progu, z herbatą i grzanką, a na ich twarzach maluje się troska. Otwieram usta, żeby na wstępie zabłysnąć jakimś dowcipem i wybucham płaczem.
Taka jestem silna.”

„Nie zrobią mi krzywdy, bo nie grozi mi to, co wam. Nie został już nikt, kogo bym kochała.”

jo

„Musieliśmy cię chronić, bo jesteś kosogłosem, Katniss- informuje mnie Plutarch. Dopóki żyjesz, rewolucja żyje razem z tobą.”

„W pewnym momencie trzeba przestać uciekać, odwrócić się i stawić czoła tym, którzy pragną twojej śmierci. Najtrudniej jest znaleźć w sobie odwagę.”

„Szkoda, że nie możemy zatrzymać tej chwili, tu i teraz, żeby żyć w niej na zawsze.”

„Nieoczekiwanie, gdy proponowałam, że zajmę się codziennym obchodem sideł, Gale ujął moją twarz w dłonie i pocałował mnie w usta (…).
– Musiałem to zrobić. Chociaż raz.
I odszedł.”

„Ludziom zdarza się znaleźć w sytuacjach, z którymi nie umieją sobie poradzić, bo nie są odpowiednio przygotowani.”

„Jagody. Dociera do mnie, że w tej garści trujących owoców kryję się odpowiedź na pytanie, kim naprawdę jestem. Jeśli wyciągnęłam je, żeby uratować Peetę, bo wiedziałam, że spotkam się z potępieniem, wróciwszy bez niego, to jestem godna pogardy. Jeśli wyciągnęłam je z miłości, to znak, że jestem samolubna, ale można mi wybaczyć. Ale Jeżeli wyciągnęłam je, żeby postawić się Kapitolowi, to jestem coś warta.”

hungergames2

„Ja poluję, on piecze, Haymitch pije. Każde z nas na swój sposób zabija czas i stara się uciec od wspomnień związanych z Głodowymi Igrzyskami.”

„Na dźwięk tego głosu ściska mnie w żołądku, czuję się winna, smutna i przestraszona. I tęsknię, do tego też mogę się przyznać. Tyle że tęsknota ma zbyt silną konkurencję, aby kiedykolwiek zdołała zdominować inne uczucia.”

„— Wiem. Zrobię to. Przekonam mieszkańców dystryktów, że nie rzuciłam wyzwania
Kapitolowi, że naprawdę oszalałam z miłości.
Prezydent Snow wstaje i ociera wydatne usta serwetką.
— Postaw sobie ambitniejszy cel, na wypadek niepowodzenia.
—Jak to? Jak mogłabym postawić sobie ambitniejszy cel? — zdumiewam się.
— Postaraj się przekonać mnie.
Rzuca serwetkę, bierze książkę. Nie patrzę na niego, kiedy wychodzi, więc wzdrygam się,
słysząc jego szept tuż przy uchu:
Tak między nami, wiem o pocałunku.”

images

Zapach krwi… Jego oddech był nim przesycony.”

„- Zacznijmy od czegoś prostszego. Dziwne: wiem, że ryzykowałaś dla mnie życie, a ja nie mam pojęcia, jaki jest twój ulubiony kolor.
Uśmiecham się półgębkiem.
– Zielony. A twój?
– Pomarańczowy – odpowiada.”

„- Malowanie pomaga?
– Sam nie wiem. Chyba trochę mniej się boję zasypiać, a przynajmniej wmawiam to sobie – tłumaczy mi. – Ale wciąż mi się śnią.”

„Wiem, że nie mogę nic zrobić, aby to zmienić. Tej fali nie powstrzyma żadna, nawet najbardziej wiarygodna demonstracja miłości. Jeśli wyciągając garść jagód, dowiodłam chwilowej niepoczytalności, to ci ludzie również są gotowi postąpić nieobliczalnie.”

„- Jak to możliwe, że nigdy nie wiem, kiedy tobie śnią się koszmary? – zdumiewam się.
– Nie mam pojęcia. Chyba nie wrzeszczę, nie młócę rękami i w ogóle jestem spokojny. Po prostu budzę się zdrętwiały ze strachu.
– Powinieneś mnie budzić – zauważam i rozmyślam o tym, że w kiepską noc potrafię wyrwać Peetę ze snu dwa albo trzy razy. I o tym, ile czasu niekiedy potrzeba, żeby mnie uspokoić.
To nie jest konieczne. Moje koszmary zazwyczaj wiążą się z utratą ciebie – wyznaje. – Dochodzę do siebie, kiedy sobie uświadamiam, że jesteś przy mnie.
Uch. Peeta ma zwyczaj wygłaszać takie uwagi z zaskoczenia, a ja czuję się wtedy tak, jakbym dostała pięścią w brzuch. Tak naprawdę tylko uczciwie odpowiada mi na pytanie, nie nalega, żebym odwzajemniła się tym samym, nie oczekuje ode mnie miłosnych wyznań. Mimo to czuję się paskudnie, jakbym wykorzystywała go w okropny sposób.”

„Bezpieczni? I co mieliby zrobić z tym bezpieczeństwem? Głodować? Pracować jak niewolnicy? Posyłać dzieci na dożynki? Nie skrzywdziłaś ludzi, tylko otworzyłaś przed nimi drzwi, i teraz muszą znaleźć w sobie dość odwagi, aby przekroczyć próg.”

„Tłum umilkł. Zapada cisza tak idealna, że aż nieprawdopodobna. Wszyscy z pewnością wstrzymali oddechy. Zwracam się ku rodzinie Rue.
— Czuję jednak, że bliżej poznałam Rue i już na zawsze pozostanie mi bliska.
Przypomina mi o niej wszystko, co piękne. Widzę ją w żółtych kwiatach na łące przy moim domu, wśród kosogłosów rozśpiewanych na drzewach, ale przede wszystkim odnajduję ją w swojej siostrze Prim. — Nie umiem powstrzymać potoku słów, ale już prawie kończę. —
Dziękuję wam za wasze dzieci. — Unoszę brodę i zwracam się do zebranych. — A wszystkim wam dziękuję za chleb.”

„Nic dziwnego, że zwyciężyłam w igrzyskach. Przyzwoici ludzie nigdy ich nie wygrywają.”

„W siedemdziesiątą piątą rocznicę, dla przypomnienia buntownikom, że nawet najsilniejsi z nich nie mogą pokonać potęgi Kapitolu, trybuci obojga płci zostaną wylosowani z puli dotychczasowych zwycięzców w dystryktach.”

”Tak, zwycięzcy są najsilniejsi. To oni przetrwali rzeź na arenie i uniknęli bagna biedy, w którym tonie reszta, a właściwie my, jesteśmy uosobieniem nadziei w świecie, w którym jej brak, a teraz dwudziestu trzech z nas zginie na dowód, że nawet ta nadzieja jest ułudą.”

„Nawet za sto lat nie będziesz na niego zasługiwała.”

„- Przysięgam, że jeśli się rozpłaczesz, to położę cię trupem tu i teraz.
Cinna tylko się uśmiecha.
– Poranek we łzach? – pyta domyślnie.
– W powodzi łez – podkreślam, a on otacza mnie ramieniem i prowadzi na lunch.
– Nie przejmuj się – radzi. – Osobiście staram się zawsze przekuwać emocje na pracę, bo w ten sposób nie krzywdzę nikogo oprócz siebie.”

„— Niech pan sobie daruje. Wiem, że musiał pan wybierać, sam bym ją wybrał. Chodzi o
coś innego. Tam, na dworze, zginęli ludzie i zginie ich jeszcze więcej, jeżeli nie będziemy
bardzo grzeczni. Wszyscy wiemy, że w telewizji lepiej wypadam niż Katniss. Nikt nie musi mnie instruować, sam wiem, co mówić, ale muszę wiedzieć także, w co się pakuję — oświadcza Peeta.
— Odtąd będziesz na bieżąco informowany o wszystkim — zapewnia go Haymitch.
— Mam nadzieję — burczy Peeta. Nawet na mnie nie spogląda, kiedy wychodzi.
Kurz, którego kłęby wzbiły się w powietrze, osiada, gdzie popadnie: na moich włosach, w oczach, na błyszczącej, złotej broszce.
Naprawdę pan mnie wybrał? — chcę wiedzieć.
— Tak.”

finic

„- Masz ochotę na cukier? – Wyciąga dłoń pełną białych kostek. – Ma być dla koni, ale czy to istotne? One jeszcze latami będą opychały się przysmakami, a ty i ja… Cóż, jeśli wpadnie nam w oko słodki smakołyk, powinniśmy szybko zgarnąć go dla siebie. „

„Przez ciebie wszyscy się tak zachowują: Finnick częstuje cię kostkami cukru, Chaff całuje, a Johanna rozbiera się do rosołu.”

„- Peeta, jak my zabijemy tych ludzi?
– Nie mam pojęcia. – Pochyla się i dotyka czołem naszych splecionych dłoni.”

„Czy macie pojęcie, jak bardzo was nienawidzę?, pytam w duchu. Was, którzy wykorzystujecie swoje zdolności do organizowania igrzysk?”

„- Jak spędzimy nasze ostatnie dni?
– Chciałbym spędzić z tobą każdą minutę, która pozostała mi do końca życia – wyznaje Peeta.
– Więc chodź – proponuję i wciągam go do swojego pokoju.”

„- Co jest? – pytam.
– Szkoda, że nie możemy zatrzymać tej chwili, tu i teraz, żeby żyć w niej na zawsze – wzdycha (…).
– W porządku – odpowiadam krótko.
Kiedy mówi, słyszę w jego głosie uśmiech.
– Mogłabyś na to pozwolić?
– Mogłabym.”

„Może to staromodne, ale w Dwunastym Dystrykcie nikt nie czuje się mężem i żoną do momentu pieczenia tostów.”

„Co on zrobił? Coś niebezpiecznego, to przejaw buntu, a w dodatku zdecydował się na to dla mnie. Przypominam sobie jego słowa:
„Nie przejmuj się. Osobiście staram się zawsze przekuwać emocje na pracę, bo w ten sposób nie krzywdzę nikogo prócz siebie…”
Obawiam się, że tym razem skrzywdził siebie do tego stopnia, że już nic mu nie pomoże. Symbolizm mojej ognistej przemiany nie umknie uwagi prezydenta Snowa.”

„Ale kto to mógł przewidzieć? Nikt. Uczestniczyliśmy w jednych igrzyskach, zwyciężyliśmy, wszyscy wydawali się zachwyceni, że jesteśmy razem, a tu nagle, ni stąd ni zowąd… Nie mogliśmy oczekiwać tego, co nas spotka.”

„No proszę, znowu to zrobił. Zdetonował bombę, a eksplozja przyćmiła wszystko, co starali się zaprezentować inni trybuci.”

„Bomba eksplodowała, oskarżenia o niesprawiedliwość, barbarzyństwo i okrucieństwo rozprzestrzeniają się we wszystkich kierunkach. Nawet najgorętsi entuzjaści Kapitolu zgłodniali igrzysk i spragnieni krwi przynajmniej chwilowo nie mogą zignorować okropieństwa sytuacji.”

„Katniss, kiedy trafisz na arenę… (…) Wtedy pamiętaj, kto jest twoim prawdziwym wrogiem.”

„Pamiętaj, dziewczyno, która igrasz z ogniem. Nadal na ciebie stawiam.”

„Bo cokolwiek się dotąd zdarzyło, należy do przeszłości , a nikt na tej arenie nie został zwycięzcą przypadkowo. Może z wyjątkiem Peety.”

„— Sądziłam, że i tak tego pragnie — dziwię się.
— Nie tak to sobie wyobrażał — wyjaśnia Haymitch. — Chciał naprawdę.”

„Prim… Rue… Czy nie z ich powodu muszę stanąć do walki? Bo to, co je spotkało, było potworne, całkowicie nieusprawiedliwione i tak złe, że chyba nie pozostaje mi nic innego? Bo nikt nie miał prawa traktować ich tak, jak zostały potraktowane?
Tak, właśnie o tym muszę pamiętać, kiedy narasta we mnie obezwładniający strach. Dla nich zrobię, co będę musiała, zniosę, co będzie konieczne.”

007

„— Katniss, napiszemy listy — odzywa się Peeta za moimi plecami. — Tak będzie lepiej.
Ofiarujemy im fragment siebie, żeby mieli go stale przy sobie. Haymitch dostarczy je w
naszym imieniu, jeżeli… jeżeli będzie trzeba.
Kiwam głową i idę prosto do swojego przedziału. Siadam na łóżku, świadoma, że nie napiszę
żadnego listu.”

„Uśmiecham się z wysiłkiem. Peeta, który demonstruje na arenie kosogłosa, to zarazem błogosławieństwo i przekleństwo. Z jednej strony podniesie to na duchu rebeliantów w dystrykcie, z drugiej strony jednak trudno sobie wyobrazić, że prezydent Snow przeoczy tę demonstrację. Utrzymanie Peety przy życiu będzie jeszcze trudniejsza.„

„— Tik-tak. Tik-tak — mamrocze bez końca.
— Wiemy, wiemy — warczy Johanna. — Tik-tak, tik-tak, rozum Pokręt trafił szlag.
Te słowa najwyraźniej przykuwają uwagę Wiress, która skręca ku Johannie, na co ta odpycha ją z całej siły i przewraca.”

„— Katniss — odzywa się cicho. — Nie ma sensu udawać, że nie widzimy tego, co usiłujemy zrobić dla siebie nawzajem.”

„- Biedactwo – wzdycham z udawanym współczuciem. – Chyba pierwszy raz w życiu nie wyglądasz ładnie, co?
– Na pewno – burczy. – To zupełnie nowe doznanie. Jak sobie z nim radziłaś przez tyle lat?
– Wystarczy trzymać się z dala od luster. Zapomnisz – odpowiadam.
– Nie zapomnę, jeśli będę patrzył na ciebie – odcina się.”

„Och – mamroczę pod nosem – Tik-tak. – Rozglądam się po całym okręgu areny i wiem, że ma rację. – Tik-tak. To jest zegar.”

„Te rozważania budzą we mnie obrzydzenie, więc mój umysł nerwowo poszukuje innego tematu do przemyśleń, a jedyne, co skutecznie pozwala mi oderwać od bieżącej sytuacji, to fantazjowanie o zabiciu prezydenta Snowa. Cóż, to raczej niezbyt przyjemne marzenia jak na siedemnastolatkę, ale przynajmniej dają mi mnóstwo satysfakcji.”

„Jeśli umrzesz, a ja przeżyję, w Dwunastym Dystrykcie nie będzie dla mnie życia, bo ty jesteś całym moim życiem. Już nigdy nie odnajdę szczęścia. Dla ciebie wszystko wygląda inaczej. Nie mówię, że nie będzie ci lekko, ale przecież są inni, którzy nadają sens twojemu życiu.”

„- W gruncie rzeczy nikt mnie nie potrzebuje (…)
– Nieprawda – sprzeciwiam się. – Ja ciebie potrzebuję.”

„Dociera do mnie, że w razie śmierci Peety tylko jedna osoba poczuje się nieodwracalnie skrzywdzona. Tą osobę będę ja.”

„Żeby nie zaczął mówić, zamykam mu usta pocałunkiem (…). Tym razem nic poza nami samymi nie stoi na przeszkodzie. Po kilku nieudanych próbach Peeta ostatecznie darowuje sobie rozmowę, moje ciało się rozgrzewa, a fala ciepła rozlewa się po moich rękach i nogach, aż po czubki palców. Nie jestem jednak usatysfakcjonowana, gdyż pocałunki przynoszą skutek odwrotny od zamierzonego i tylko pogłębiają moje pragnienie. Uważałam się za specjalistę od głodu, ale ten głód jest zupełnie innego rodzaju.”

„Po przebudzeniu czuję przelotne, rozkoszne szczęście, powiązane z Peetą. W mojej sytuacji szczęście wydaje się kompletnym absurdem, bo zważywszy na tempo wydarzeń, jutro nie będę żyła.”

peeta

„Ej, Finnick, chodź tutaj! Wiemy, co zrobić, żebyś znowu był śliczny!”

„Nawet najsilniejsi z silnych nie zatriumfują. A może w tych Głodowych Igrzyskach nigdy nie miało być zwycięzcy? Niewykluczone też, że swoim aktem buntu skłoniłam Kapitol do podjęcia ostatecznej decyzji.”

„Ptak, broszka, piosenka, jagody, zegarek, suchar, sukienka, która staje w płomieniach. Jestem kosogłosem. To ja przetrwałam wbrew zamierzeniu Kapitolu, jestem zatem symbolem rebelii.”

„Szkoda, że ona nie żyje. Wszyscy powinniśmy byli umrzeć, tak byłoby najlepiej.”

pl

Pomieszane cytaty – moje małe inspiracje…

Zwykły wpis

large (1)

„Chodzi o to właśnie, żeby mieć jakiś pomysł na spędzenie życia, na te najbliższe przeklęte pięć minut. Nie o inteligencje, nie o wyobraźnie, ale o pomysł. To nie moja wina, że świat skapitulował przez tandetę.”

 — Marek Hłasko Brudne czyny

„Komu trzy tysiące lat nie mówią nic, niech w ciemności niewiedzy żyje z dnia na dzień”

Goethe

„Widzisz, ja żyję. Żyję w harmonii z Ziemią. Żyję w harmonii z Bogami. Żyję w harmonii ze wszystkim, co jest piękne. Żyję w harmonii z Tobą. Widzisz, żyję, żyję”

fragment indiańskiego poematu

  tumblr_mm11uiForF1r3wk1zo2_r1_500

„Nigdy już nie wezmę nic na sen, boję się swoich ciemnych, cichych miejsc…”

Urszula Kasprzak Na sen

„- To wódka? – słabym głosem zapytała Małgorzata. (…)
– Na litość boską, królowo – zachrypiał – czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus. „

Michaił Bułhakow Mistrz i Małgorzata

„Zwieść cię może ciągnący ulicami tłum, wódka w parku wypita albo zachód słońca.”

Grzegorz Turnau Naprawdę nie dzieje się nic

anioł

„Diabeł, to taki Anioł co wstąpił do nie tego pubu co trzeba i wypił odrobinę za dużo.

Mateusz Orlik

„Boris: Nicość… niebyt… czarna pustka…

Sonja: Co powiedziałeś?

Boris: Oh, właśnie planowałem moją przyszłość.”

—  Cytat z filmu Miłość i śmierć, Woody Allen (1975)

miloscismierc

„Rosyjski dżentelmen: Zatem kto ma powiedzieć co jest moralnej?
Sonja: Moralność jest subiektywna.
Rosyjski dżentelmen: Subiektywność jest obiektywna.
Sonja: Pojęcia moralne implikują przypisanie substancjom, które istnieją wyłącznie w relacyjnej dwoistości.
Rosyjski dżentelmen: Nie jako samoistne wydłużenie ontologicznego bytu.
Sonja: Czy możemy nie rozmawiać tak dużo o seksie?”

—  Cytat z filmu Miłość i śmierć, Woody Allen (1975)

„I umierając we własnych łożach, za wiele lat, czy chcielibyście zamienić te wszystkie dni, od dziś do wtedy, za jedną szansę, jedyną szansę, aby tu wrócić i powiedzieć naszym wrogom, że mogą odebrać nam życie, ale nigdy nie odbiorą nam wolności!”

—  Braveheart, scenariusz: Randall Wallace

BRAVEHEART

„Zdradzę ci… kilka tajnych informacji na temat Boga. […] Daje człowiekowi… instynkty. Daje ci ten niezwykły dar i co potem? […] Patrz, ale nie dotykaj. Dotknij, ale nie próbuj. Spróbuj, ale nie połykaj. Kiedy ty przestępujesz z nogi na nogę, co on robi? Zrywa boki ze śmiechu! […] Wiecznie nieobecny gospodarz!”

„Lepiej rządzić w piekle, niż służyć w niebie – oto chodzi?”

„Próżność… to zdecydowanie mój ulubiony grzech.”

—  Cytaty z filmu Adwokat diabła

„Na tej ziemi są cudowne istoty, które chodzą, udając ludzi.”

—  F. Flagg Smażone zielone pomidory

502419.1

„Wiesz, co się dzieje, kiedy kogoś zranisz? Kiedy kogoś zranisz, zaczyna Cię mniej kochać. Taki skutek maja nieostrożne słowa. Ludzie zaczynają cię mniej kochać.”

„Atmosfera była gęsta od myśli i rzeczy do powiedzenia. Ale w takich momentach mówi się tylko Małe Rzeczy. Duże Rzeczy są schowane w środku, niewypowiedziane.”

—  Arundhati Roy Bóg rzeczy małych

„Kocham ziemię, po której On stąpa; powietrze nad jego głową; wszystko, czego dotknie Jego ręka, każde jego słowo, każde spojrzenie, każdy postępek i Jego całego bez zastrzeżeń”

 —  Emily Bronte Wichrowe Wzgórza

„Prosiaczek wspiął się na paluszkach i szepnął:
-Tygrysku…
-Co Prosiaczku…?
-NIC-odparł Prosiaczek biorąc Tygryska za łapkę
-chciałem się tylko upewnić czy jesteś…”

 —  Bajka Kubuś Puchatek
tygrysek i prosiaczek

 

„Martyna” Janusz Leon Wiśniewski, Mariusz Makowski, Renata Palka-Smagorzewska

Zwykły wpis

348519_1313170718914_n

 

 

Od pierwszej chwili był dla niej, gdy go potrzebowała. I zawsze znikał, gdy czuła do niego wdzięczność.

Chociaż chciała go mieć – na chwilę. Żeby zdjął jej sweter i dotykał pleców ustami, i chociaż raz musnął piersi. I żeby wychodząc do domu, natychmiast o tym zapomniał. Ale on nie zapomniałby tego nigdy i dlatego nie zdjął jej swetra. A tak bardzo chciała, żeby to zrobił. I to pragnienie wynikało głównie z podziwu. To idiotyczne – myślała. – Czy można kogoś pragnąć „na chwilę”, i to tylko z podziwu?

Na blogu można było wyrzucić z siebie cały zgiełk rozterek, myśli i wątpliwości. Wyspowiadać się, wymyślić sobie pokutę i nie musieć przyrzekać poprawy, trochę usprawiedliwić, trochę się pożalić, ale przede wszystkim przekonać się, że to nieprawda, że ona jest z Księżyca, a cała reszta z Jupitera.

Potem doszłyśmy do wspólnego wniosku, że kręci nas u facetów głównie mądrość, bo tylko mądry facet potrafi być interesujący, nawet wtedy gdy utyje i wyłysieje. Najgorzej, gdy ma bardziej pomarszczony brzuch niż mózg. Jest wtedy jeszcze gorszy niż te panienki, które przychodzą czasem do klubów studenckich, aby pokazać nową biżuterię w pępku i opaleniznę z solarium. One są o tyle mądrzejsze, że nie udają, że chodzi im o coś innego. Poza tym mężczyzna powinien mieć pewien minimalny poziom czułości. Tyle, żeby chciało się z nim popłakać w ciemnym kinie. Albo chociaż chcieć nazywać wszystkie kolory mijanych na spacerze kwiatów lub kupować czekoladowe bzdety na Wielkanoc. Albo słuchać Mozarta.
Gdy to mówiłam, Magda wychodziła powoli ze swojej beczki, cały czas potakując głową. A na końcu powiedziała:
– Wiesz co, Martyna, weź ty kiedyś idź w tym swoim Szczytnie nad jedno z tych jezior i złap sobie słotą rybkę. Przekonasz się, że nawet ona nie załatwi ci takiego faceta.

Jeśli rację ma Reymont, który napisał, że siłę człowieka mierzy się liczbą jego nieprzyjaciół, to panie z dziekanatu są supermocarstwem.

Stał oparty o framugę drzwi, zawstydzony jak mały chłopiec, którego przyłapano na podsłuchiwaniu dorosłych.
– Dwanaście lat był mnichem katolickim. Napisał rozprawę o duszy. O tym, że przywiązuje się do ludzi i wydarzeń, że jest jak winogrono zamieniające się w wino, że listonosz jest, jak Hermes, jej posłańcem, a Merkury, opiekun korespondencji, dba, aby słowa docierały do jej najgłębszych zakamarków. I że na duszę nie można patrzeć z punktu widzenia inżyniera.

Niedostępna i niebezpieczna. Potrafiła na tydzień wyjechać z jakimś facetem w góry i słać jej SMS-y takie jak ten: „Słuchaj, on ma algorytm w mózgu, Leśmiana w duszy i Cohena w sercu. I prześlicznego penisa”. Potem wracała i stwierdzała po mniej niż miesiącu, że „odciął jej skrzydła, uśpił motyle i potłukł duszę”; płakała, nie odbierała telefonów. Potem nagle podnosiła i zaczynała znowu „łapać karpia, czyli carpe diem”. Bywała jej absolutnym przeciwieństwem. Tylko raz potłukła swoją duszę; motyle miała do dzisiaj.

Od tego wieczoru nagle był wszędzie. I zawsze przekraczał jakieś granice.

vl255081

 

Jeśli kilka razy nurkujesz do szafy dla faceta, to tak naprawdę już chcesz, aby zdjął ci majtki. To na nich powinnaś się skupić i zapomnieć o reszcie.

Czuła, że robi coś złego, coś, czego nikt by się po niej nie spodziewał i… podobało jej się to.
Świat był dla niej, całe to piękno, jego oddech na karku. Wszystko było dla niej. Przyjmowała te chwile jak dar. Istnieli tylko oni oboje i nie istniał świat.

Nie były ważne deklarację, nie mogła – a przede wszystkim nie chciała – myśleć o przyszłości. Liczyły się tylko chwile, które mogli spędzić razem. Jego cudowny dotyk, który wynajdywał i odsłaniał w niej pokłady rozkoszy, o którym istnieniu nie miała pojęcia. Zapominała się w seksie z nim. Bezwstydnie i całkowicie. Była taka, jaką zawsze pragnęła być. I nie musiała mu nic mówić. Wiedział. Krzyczała, drapała go boleśnie, to znowu tuliła i obdarzała najdelikatniejszymi pieszczotami. Nigdy nie usnął przed nią, spędzali całe noce na rozmowach. Tak naprawdę to on nauczył ją szeptu. Odkrywał przed nią swoje najskrytsze myśli i pragnienia. Ale także lęki. W jego oczach była jedyną kobietą na ziemi. Obdarzyła go całkowitym zaufaniem, oddała mu całą siebie, nie zostawiając miejsca na nic innego. Każde jego słowo padało w najodpowiedniejszym momencie.

Myślałaś, że poznałaś anioła, bo mówi do ciebie te wszystkie cholernie ważne słowa? Głupia. Anioły po prostu są, nie muszą nic mówić, nie udają, że cię znają. Nie muszą. Są, gdy ich potrzebujesz, nie wyjeżdżają do żony i dziecka. Anioły są tylko dla ciebie.

Ja chodzę do kościoła tylko w poniedziałki. Nawet jeśli jest to tylko trzy razy w roku, to i tak są to trzy poniedziałki. Wieczorem. Gdy nie ma tam nikogo. Bóg jest już wtedy wypoczęty po tym całym tłumie z niedzieli. Można wtedy z Nim sobie spokojnie pogadać. To znaczy, najpierw modlę się trochę do Niego, a potem sobie gadamy. Tego ostatniego poniedziałku rozmawiałam z Bogiem o mężczyznach. Jeśli nawet Bóg nie jest mężczyzną, to musi o nich dużo wiedzieć. Przecież to ich stworzył najpierw. Ale wiem także, że po ich stworzeniu czuł się niespełniony i w tym niespełnieniu stworzył kobietę.

Bo on się z tymi fotografiami utożsamia. I żadnej nie zaprzeczy. I że to są tak naprawdę piękne zdjęcia. I ona jest na tych zdjęciach po prostu… Po prostu jest.

Pamięta to uczucie, kiedy stała przed nim naga. Wtedy chyba p raz pierwszy czuła, że wygląda jak kobieta. Andrzej ją onieśmielał. A przy nim zawsze chciała być naga.

Natomiast faktem istotnym dla wszystkich – jest to, że Człowiek jest Człowiekiem tak naprawdę dzięki mowie. Bez słów nie powstałyby te idee, które spowodowały, że między wynalezieniem włóczni a umieszczeniem stacji orbitalnej w kosmosie minęło zaledwie 12 tysięcy lat. Ale mowa nie jako nosiciel bynajmniej zachwyca ludzi. Zachwycające w słowach jest to, co można dzięki nim przeżyć i jakich wrażeń dostarczyć innym.
Na początku było Słowo…

 

Snapshot_20130921

Gdyby Jezus dożył siedemdziesiątki, myślę, że nie kochałby wszystkich ludzi. Tylko niedojrzali i niedoświadczeni ludzie mogą kochać całą ludzkość. Jezusa ukrzyżowali zbyt wcześnie, aby mógł być doświadczony.

Miłość bardzo często przeplata się z cierpieniem i bólem. Niektóre kobiety bolą odbite kopniakiem nerki.

Dużo rzeczy można zrobić bez pomocy faceta, chociaż z facetem niektóre mogą być bardziej przyjemne.

Akurat Teo był u mnie na dokarmianiu (zauważyłem, że u mężczyzn występuje często interesująca prawidłowość: jedzą u jednych kobiet, a zasypiają w łóżkach u zupełnie innych).

Zakochałam się w magii słów, w tym, w jaki sposób mnie dotykał i co mówił, kiedy mnie dotykał. Pociągnął mnie za sobą jak wiatr pociąga nasionka dmuchawca. Ja – bez woli… On jak żywioł.

Pamiętam teraz słowa babci, która mówiła, że miłość jest wtedy, kiedy chcesz z kimś przeżywać wszystkie cztery pory roku. Kiedy chcesz z kimś uciekać przed wiosenną burzą pod osypane kwieciem bzy, a latem zbierać z tym kimś jagody i pływać w rzece. Jesienią robić razem powidła i uszczelniać okna przed wiatrem. Zimą – pomagać przetrwać katar i długie wieczory, a jak już będzie zimno, rozpalać razem w piecu.

Moja fascynacja jego mózgiem jeszcze trwa. I dobrze. Niech tak zostanie. Przecież to nic złego zachwycić się mężczyzną.

Nawet nie wiesz, jakie to piekące uczucie. Jak to jest, kiedy słuchasz mężczyzny i wydaje Ci się, że on wyciąga z twojej głowy pewne myśli jak z szuflady. Włącza muzykę i to jest właśnie to, co chciałaś usłyszeć.
Wlewa do kieliszka wino i to jest właśnie to wino, na jakie miałaś ochotę. Idzie zmienić koszulę i wraca w koszuli, o jakiej marzyłaś, żeby miał na sobie… A jak z nim rozmawiasz, to prawie tak, jakbyś słuchała swojego najgłębszego, najbardziej przemyślanego i najlepszego głosu wewnętrznego. Taka niezwykła zgodność tego, co myślisz i czujesz, z tym, co słyszysz.

Czy można kogoś przestać kochać… zaocznie? Przypomniała sobie zdanie: Twoja religia ujawnia się w tym, co robisz po wysłuchaniu kazania.
Pomyślała: moja miłość ujawnia się wtedy, kiedy znika przedmiot pożądania.

Myślisz, że wszyscy w takim stanie się ciągle boją? Tego, że wieczność może skończyć się pojutrze po Teleexpressie albo nawet jutro rano? A może to wszystko przez tę jego dobroć? Bo gdy myślę, że lepiej już być nie może, to on coś takiego zrobi albo coś powie, albo napisze, że znowu mi się wydaje, że można jeszcze bardziej, jeszcze dalej, jeszcze czulej.

No wiesz, wystraszona jestem. Z tej miłości się chyba tak boję. Myślisz, że miłość i lęk zawsze rodzą się jako bliźnięta? Że to ta sama chemia?