Halina Poświatowska – wiersze i cytaty

Zwykły wpis

ha

„Czy wszystko pozostanie tak samo, kiedy mnie już nie będzie? Czy książki odwykną od dotyku moich rąk, czy suknie zapomną o za­pachu mo­jego ciała? A ludzie? Przez chwilę będą mówić o mnie, będą dziwić się mojej śmierci zapomną. Nie łudźmy się, przyjacielu, ludzie pogrzebią nas w pamięci równie szybko, jak pogrzebią w ziemi nasze ciała. Nasz ból, nasza miłość, wszystkie nasze pragnienia odejdą razem z nami i nie zostanie po nich nawet pus­te miejsce. Na ziemi nie ma pustych miejsc.”

„Nie kocham Cię. Nigdy Cię nie kochałam i nigdy nie byłam dla ciebie dobra. Nigdy nie usiłowałam sprawić ci radości, a jednak jesteś mi równie bliski jak moje własne serce. Przywykłam do twoich słów, do tonu twojego głosu. Do myśli, które były zawsze moimi. Przywykłam do ciebie.”

„Przekonałam się, że tak naprawdę nie mamy zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko, życie jest krótkie. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś jak potrafimy być nimi jutro? A kiedy przychodzi oczekiwane od długiego czasu szczęście, ktoś je nam odbiera. Wtedy pojawiają się oni – ludzie, na których zawsze można liczyć. Przyjaciele.”

blog_rx_5124721_7962890_tr_przyjaciel2

„Są takie noce, przyjacielu, kiedy świat się kończy. Świat odchodzi i zostawia nas z rozszerzonymi źrenicami i bezradnie opuszczonymi rękoma.”

„Strzeż się słońca, w słońcu tęskni się najbardziej.”

„Kocham życie, przyjacielu, i nawet wtedy, kiedy zraniło mnie tak bardzo, że przez krótką chwilę zapragnęłam umrzeć, nawet wtedy nie popełniłam zdrady.”

Opowieść dla przyjaciela – Halina Poświatowska

„Tak mi trzeba wiedzieć, że się ktoś o mnie troszczy w tym obcym świecie. I wiem, jak bardzo nie zasługuję na tę troskę – ja z moimi idiotycznymi depresjami i całą tą maszynerią spekulacji.”

ciemna440

*** znów pragnę ciemnej miłości

znów pragnę ciemnej miłości

miłości która zabija

tak o śmierć modli się skazany

przyjdź dobra śmierci

rozrzutna bądź jak noc sierpniowa

bądź ciepła

dotknij mnie lekko

odkąd poznałam jej prawdziwe imię

przygotowuję moje serce

na ostatni urwany

wstrząs

***Zamknij oczy

Zamknij oczy

położę palce

na opornych powiekach

zaśnij

tak wiatr

pieści

nieruchome drzewa

oczekujące głucho

najlżejszego z pocałunków

śmierci

slonce-dziewczyna-taras-zachodzace

***Na zakurzonej drodze szukam twoich ust

na zakurzonej drodze szukam twoich ust. schylam się i zaglądam pod każdy omszały kamień, w wilgotnym cieniu zwinięte krągło śpią ślimaki, budzę je i pytam gdzie jest on? przeciągają zaspane rogi wychylają się z łupin mrużą oczy od słońca, i nikną nie mówiąc nic. pytam kamienia gładzę chropawą powierzchnię ciepłą spragnioną ręką. milczy, pytam słońca, pochyla głowę na zachód na zachód i idę za słońcem na zachód żeby odnaleźć ciebie.

7303874_znowu-pragne-ciemnej-milosci-iv

Jestem Julią

Jestem Julią

mam lat 23

dotknęłam kiedyś miłości

miała smak gorzki

jak filiżanka ciemnej kawy

wzmogła

rytm serca

rozdrażniła

mój żywy organizm

rozkołysała zmysły

odeszła

 Jestem Julią

na wysokim balkonie

zawisła

krzyczę wróć

wołam wróć

plamię

przygryzione wargi

barwą krwi

nie wróciła

Jestem Julią

mam lat tysiąc

żyję

***Wygrzewam się w słońcu twoich rąk

„Wygrzewam się w słońcu twoich rąk. Jaką to złotą pogodą owinąłeś moje ciało. Woda przytuliła uczesane włosy do sypkiego piasku oddycha. Twoje palce opowiadają o mnie niebu. Twoje palce niebo nachylają do moich rąk. Kładą się na moje oczy. Szybkimi dotykami biegną wokół ust odginają włosy i jak niepotrzebna kąśliwa pszczoła wpijają się w szyję. Drżę.”

zak

***Pokornie cię kocham

pokornie cię kocham
widzisz
nawet łokieć swój kocham
bo raz był twoją własnością

widocznie tak można
z najprawdziwszym mieniem
rozstać się
i nie patrząc wstecz odejść

widocznie można
pośród chłodnej ziemi
zostać

„Drzazga mojej wyobraźni czasem zapala się od słowa.”

„Śpieszą się tylko głupcy, którzy wierzą, że gdzieś i po coś można zdążyć.”

„Żyje się chwilą, a czas jest tylko przezroczystą perłą wypełnioną oddechem.”

„To wszystko opowiedziałam ci pierwszego dnia, kiedy spytałeś, dlaczego nie mogę swobodnie oddychać. Nie wiedziałam wtedy, że twoje pytanie było podstępem. Nie chodziło ci o genezę mojej choroby. Chciałeś wiedzieć coś znacznie ważniejszego; chciałeś wiedzieć, w jaki sposób urodził się mój upór, moja miłość, mój ból.”

6819268_jestem-julia--iii

***Powiedziałeś

„Powiedziałeś „przyjdę do ciebie nocą gdy będziesz spała skulona jak ciepły mruczący kot”. I teraz czekam na ciebie przez wszystkie wieczory. Rozgniatam usta o pierze poduszek rozsnuwam włosy kolor zeschłych liści po gładkim chłodnym prześcieradle. Zanurzam ręce w ciemność owijam wokół palców milczące gałęzie. Ptaki śpią. Gwiazdy nie potrafią uskrzydlić ciężkich chmur. Noc rośnie we mnie — minuty — czerwone krople tętniącej krwi przebiegają ostrożnie. Na palcach powoli przez zamknięte okno wchodzi ostry zimny księżyc.”

Dysonans

świat jest taki mały świat ma
tylko dwa piętra na wyższym
jesteś ty oddychasz ciężko
obok stoi wieczność ciemna

mozolnie po schodach
idę w długiej koszuli
ocieram usta
ciepłą wilgotną ręką
zakrywam usta
za mną
idzie wieczność
obydwie
stajemy pod twoimi drzwiami

z czołem opartym
bezgłose
jak rozpięty na strunie krzyk
łapczywie chwytamy oddech
liczymy raz… dwa… trzy…

świat ma tylko dwa piętra
tylko dwa
nieduże
z krążącymi gwiazdami świat
dlaczego tak trudno umrzeć?

*** Na krawędzi mijania

na krawędzi mijania nie
ma pocałunków nie ma
zapachów ani kolorów

brzęk pszczoły
gaśnie nad łąką
usta w żółtym rumianku
palce cierpko do trawy przywarte

na krawędzi mijania
wąskie światło ciemnieje
i brzeg tak wyraźnie
urywa się — ból

images

***Ile lat mają twoje ręce

ile lat mają twoje ręce
sękate drzewa
są wiosną
kiedy dotykają moich włosów

poprzez kruchość jesieni
przebija
zapach zbudzonych kłączy
szept ziemi

pośrodku suchych palców tańczy kwietniowy wiatr
gnę
moją zieloną szyję

głębiej — ostre pragnienie
przywrzeć skórą ciepłą do
twoich rąk

***mówiłeś: masz rzęsy

mówiłeś: masz rzęsy
stąd do nieba     nie
lubię takich rzęs
—    a ja się śmiałam —

mówiłeś: masz stopy które w dłoni
kryją się wąsko nie trzeba
—    a ja się śmiałam —

mówiłeś: masz uśmiech
jak skrzydła świerszcza
nie wolno
—    a ja się śmiałam —

mówiłeś: spódniczkę masz cienką i
w ogóle wiatr
—    a ja się śmiałam —

potem
na żółtym promyku jaskra
poprowadziłam cię ścieżką
ciężkiego niedźwiedzia
w zadąsanym futrze
uklękłam na trawie
i nie mówiłeś nic

eva

Niech żyją zmysły

będę kobietą
kotka ma tyle wdzięku
przeginając grzbiet płowy
kobietą
wilczyca — wołając przeciągle
ociera się o pień drzewa
będę ko-
kura gdacząc sfruwa z płotu
i przechadza się
z niekłamaną godnością
kobietą
poduszka szarpnięta paznokciem
wytryska w twarz
pieszczotą gęsiego pierza –
bietą — ko-
zarżnięta
zastygnę w kształt niepowtarzalny
tym kształtem będę wabić
bezwładnymi ramionami
obiecywać rozkosz aż do dna niczego
dawać — oddawać
i będę tym doskonałym pustym ciałem
kobietą

Przypominam

jeśli umrzesz
nie włożę sukienki lila
nie kupię kolorowych wieńców
z rozszeptanym wiatrem we wstążkach
nic z tego
nic

przyjedzie karawan — przyjedzie
odjedzie karawan — odjedzie
będę w oknie stała — patrzyła
będę ręką machała
chustką wiewała
żegnała
w tym oknie sama

a w lato
w szalonym maju
położę się na trawie
na ciepłej
i rękoma dotknę twoich włosów
i ustami dotknę futra pszczoły
kąśliwej pięknej
jak twój uśmiech
jak zmierzch

potem będzie
srebrno — złoto
może złoto i tylko czerwono
bo ten zmierzch

ten wiatr
który trawom wszeptuje uparcie
miłość — miłość
nie pozwoli mi wstać
i pójść
tak zwyczajnie
do przeklęcie pustego domu

Beatryx

Beatryx
dotknij twojego ciała
idąca na rusztowanie
czujesz
ten zgrzyt ten zgrzyt
to mięśnie
napięte do ostatka
na smukłych ścięgnach dzwonią
rytm rytm
nogi
raz i raz
usta
chłód wzdłuż kręgosłupa
w skłonie szyi posłusznym
łodyga karku zgięta
uśmiech?

Beatryx
ciężkie włosy
rozchichotane wiatrem
słońce mieszka
pośród ich żywych skrętów

Beatryx — słońce zostanie
gdy odejdziesz

***mówisz na śmierć

mówisz — na śmierć
mówisz —-*na wieczność
a jeśli zmienisz się w drzewo
czy mogę liczyć na to że wzejdziesz
pod moim oknem
a jeśli — w szybę
czy będzie można końcem języka
podrażnić twoje dzwoniące jestem
a jeśli — w wiatr
czy będę trawą którą rozszumisz
a jeśli — w światło
czy będę nocą którą rozproszysz
a jeśli — dniem
czy dobrą chmurą osłonisz
moją zmęczoną głowę
jak ją weźmiesz lekko
we włosy
pieszczotą palców zwinnych
wszepczesz
trwam

szminka

***Odkąd cię poznałam, noszę w kieszeni szminkę

Odkąd cię poznałam, noszę w kieszeni szminkę, to jest bardzo głupie nosić szminkę w kieszeni, gdy ty patrzysz na mnie tak poważnie, jakbyś w moich oczach widział gotycki kościół. A ja nie jestem żadną świątynią, tylko lasem i łąką — drżeniem liści, które garną się do twoich rąk. Tam z tyłu szumi potok, to jest czas, który ucieka, a ty pozwalasz mu przepływać przez palce i nie chcesz schwytać czasu. I kiedy cię żegnam, moje umalowane wargi pozostają nie tknięte, a ja i tak noszę szminkę w kieszeni, odkąd wiem, że masz bardzo piękne usta.

Romans na ścianie

Brązowy — kakaowy
z oczyma zwężoitymi pragnieniem
gryzł warkoczyki dziewczynki w
kolorowej spódniczce

Paski zielone — ciemne
przeplatane śmiechem
zapięte na głuchy zamek
nie spełnionej żądzy

Niewinne stopki zanurzone w piasku i
usta jak nów
księżyc — wąską szpilką światła
przybił ich do ściany nad łóżkiem

Patrzyłam rano — chłopiec mrużył oczy
warkoczyk cienki trzymał w ustach w
południe — przemknął pocałunkiem po
jej bledziutkich wargach

Nocą — obudził mnie szelest
księżyc szeleścił nad
splecionymi ciałami w
żółtym piasku

L’amour

jak to mówią
l’amouf’
głupio
a ja mam chustką owiązaną twarz
bo ty — masz zęby
Tamow psiakrew —
nie zginaj palców w bezradne pięści
czego chcesz mnie?
1’amour?
najpiękniej
w żółtych świeczkach u
drzwi cmentarnych pod
różowym aniołem który
ręce łamie
1’amour uklękłam żywa
podniosłam z ziemi garść
niepotrzebnych zębów będę
jutro spać z trupem
Tamour
dzisiaj
jestem żywa niespokojnie
żywa przeraźliwie żywa a
czas — wypluwa płuca
umiera na drętwe suchoty

słuchaj — jeśli rzucisz w
grób mandolinę nie chcę
pieniędzy jeśli utopisz
mandolinę to — eech
L’amour

*** rozpadły się cztery ściany życia wyłuskuję 

rozpadły się cztery ściany życia wyłuskuję
ziarno mroku z drzew wierzchołków miękko
sfruwa jesień żeby jeść mi z ręki

wróble gasną
pod czerwonym skrzydłem jesieni
wirując w wietrze opada krew
wsiąka w ziemię

przeczuciem niezmiernie dalekim
jak policzkiem przywarta czuję
kiełki traw rosnące pospiesznie w
wiosnę w co?

***czekać na ciebie

czekać na ciebie
czynność bez końca z
światła pochmurnego
budować twoje usta
pasma włosów palce

opowiadać o tobie ciemnej
wronie przelatującej nad
kwadratem mojego łóżka
zaczepiać ciemną wronę i w
rozczesane skrzydła
wykrzyczeć strach

***lubię tęsknić

lubię tęsknić
wspinać się po porfczy dźwięku i koloru
w usta otwarte chwytać
zapach zmarznięty

lubię moją samotność
zawieszoną wyżej
niż most
rękoma obejmujący niebo

miłość moją
idącą boso po
śniegu

kolacja-we-dwoje-walentynki_548_w635

***bo właśnie chce najprościej

bo właśnie chcę najprościej
na srebrnej tacy księżyca
podać ci kolację
i patrzeć — jak zgryzasz
śpiący złoty
pomarańcz obcisłą skórę

potem
palcem
przeciągnąć po twoich ustach
całych w pomarańczowej krwi
i ustom moim ponieść
pachnącą wieść o tobie

najzwyklej
na złotej tacy słońca
przynieść pogodny świt
ponad twym łóżkiem wzejść
gdy wstajesz
i przeciągając senne ramiona
mówisz — dzień

2011_shame_002

***uszyta ze słów

uszyta ze słów
zapięta na guzik
tęsknota — przywarła ciasno
i teraz sprawdzam
pory dnia
odwracam rano
żeby zajrzeć w twoje oczy otwarte
dzień dobry mówię oczom
pochylona nad snem co odchodzi
końcem palców dotykam powiek
odpędzam sen

***a mówiłam – oczy masz złote

a mówiłam — oczy masz złote a
mówiłam —uważaj bo skradną a
płakałam gdy odchodziłeś w noc i
ustami przywartymi do szkła
nazywałam imionami gwiazdy

rzęsy miałeś nade wszystko ładne

teraz płoną na niebie
teraz drżą
w migocie deszczowych kropli
na policzkach je czuję na dłoniach
tak mnie pieszczą
tak żywe są
jakby nigdy i żadna noc
nie przykryła ich chłodnym cieniem
który spłoszył uśmiechnięty słońcem dzień

rzęsy miałeś nade wszystko ładne
więc pamiętam i czuję i wiem

 

Suzanne Collins „W pierścieniu ognia”

Zwykły wpis

Suzanne Collins „W pierścieniu ognia”

Zbliża się premiera filmu „W pierścieniu ognia”, ja już nie mogę się doczekać. Mam nadzieje, że będzie dorównywał książce choć trochę i że Jennifer Lawrence podołała roli Katniss. Najbardziej nie chciałabym aby pominęli wiele książkowych wątków, jak też było w przypadku pierwszej części „Igrzyska śmierci”.
Wiecie, że już zaczęli kręcić „Kosogłosa”? Ta część będzie dla nich naprawdę dużym wyzwaniem, pod względem akcji, ale też psychologii postaci. Tutaj przede wszystkim chodzi mi o rolę Katniss, Peety oraz Joanny.

Przygotowałam kilka cytatów z drugiego tomu, zapraszam!

(Osoby, które nie czytały książki – uwaga spoilery!!!)

w-pierscieniu-ognia-b-iext6319730

„W życiu trzeba czasem podejmować bardzo trudne decyzje. Sama się o tym przekonasz, jeśli wyjdziemy z tego cało.”

„- Nie – szepczę.
Gale jednak nie ma przede mną tajemnic.
– Katniss, Dwunasty Dystrykt nie istnieje.”

„Nagle już rozumiem, co to oznacza, przynajmniej dla mnie. Dwunasty Dystrykt dysponuje zaledwie trzema żyjącymi zwycięzcami do wyboru. Dwoma mężczyznami i jedną kobietą… Wracam na arenę.”

kk

„Państwo chyba się opiera na kruchych podstawach, skoro garść jagód może doprowadzić do jego upadku.”

„Nie nazwałbym słabością zamiłowania do tego, co piękne. Może z wyjątkiem zamiłowania do ciebie.”

„Jak wiadomo, czasem powstania prowadza do rewolucji.”

kkk

„W siedemdziesiątą piątą rocznicę, dla przypomnienia buntownikom, że nawet najsilniejsi z nich nie mogą pokonać potęgi Kapitolu.”

„Katniss Everdeen, dziewczyna, która igra z ogniem, wznieciła iskrę, a ta, nie ugaszona w porę, podpali całe Panem.”

427562.1

„Nie wolno mi okazywać słabości. Prostuję się z wysiłkiem, odgarniam z dudniących skroni mokre strąki i przygotowuję się do rozmowy. Obie stają w progu, z herbatą i grzanką, a na ich twarzach maluje się troska. Otwieram usta, żeby na wstępie zabłysnąć jakimś dowcipem i wybucham płaczem.
Taka jestem silna.”

„Nie zrobią mi krzywdy, bo nie grozi mi to, co wam. Nie został już nikt, kogo bym kochała.”

jo

„Musieliśmy cię chronić, bo jesteś kosogłosem, Katniss- informuje mnie Plutarch. Dopóki żyjesz, rewolucja żyje razem z tobą.”

„W pewnym momencie trzeba przestać uciekać, odwrócić się i stawić czoła tym, którzy pragną twojej śmierci. Najtrudniej jest znaleźć w sobie odwagę.”

„Szkoda, że nie możemy zatrzymać tej chwili, tu i teraz, żeby żyć w niej na zawsze.”

„Nieoczekiwanie, gdy proponowałam, że zajmę się codziennym obchodem sideł, Gale ujął moją twarz w dłonie i pocałował mnie w usta (…).
– Musiałem to zrobić. Chociaż raz.
I odszedł.”

„Ludziom zdarza się znaleźć w sytuacjach, z którymi nie umieją sobie poradzić, bo nie są odpowiednio przygotowani.”

„Jagody. Dociera do mnie, że w tej garści trujących owoców kryję się odpowiedź na pytanie, kim naprawdę jestem. Jeśli wyciągnęłam je, żeby uratować Peetę, bo wiedziałam, że spotkam się z potępieniem, wróciwszy bez niego, to jestem godna pogardy. Jeśli wyciągnęłam je z miłości, to znak, że jestem samolubna, ale można mi wybaczyć. Ale Jeżeli wyciągnęłam je, żeby postawić się Kapitolowi, to jestem coś warta.”

hungergames2

„Ja poluję, on piecze, Haymitch pije. Każde z nas na swój sposób zabija czas i stara się uciec od wspomnień związanych z Głodowymi Igrzyskami.”

„Na dźwięk tego głosu ściska mnie w żołądku, czuję się winna, smutna i przestraszona. I tęsknię, do tego też mogę się przyznać. Tyle że tęsknota ma zbyt silną konkurencję, aby kiedykolwiek zdołała zdominować inne uczucia.”

„— Wiem. Zrobię to. Przekonam mieszkańców dystryktów, że nie rzuciłam wyzwania
Kapitolowi, że naprawdę oszalałam z miłości.
Prezydent Snow wstaje i ociera wydatne usta serwetką.
— Postaw sobie ambitniejszy cel, na wypadek niepowodzenia.
—Jak to? Jak mogłabym postawić sobie ambitniejszy cel? — zdumiewam się.
— Postaraj się przekonać mnie.
Rzuca serwetkę, bierze książkę. Nie patrzę na niego, kiedy wychodzi, więc wzdrygam się,
słysząc jego szept tuż przy uchu:
Tak między nami, wiem o pocałunku.”

images

Zapach krwi… Jego oddech był nim przesycony.”

„- Zacznijmy od czegoś prostszego. Dziwne: wiem, że ryzykowałaś dla mnie życie, a ja nie mam pojęcia, jaki jest twój ulubiony kolor.
Uśmiecham się półgębkiem.
– Zielony. A twój?
– Pomarańczowy – odpowiada.”

„- Malowanie pomaga?
– Sam nie wiem. Chyba trochę mniej się boję zasypiać, a przynajmniej wmawiam to sobie – tłumaczy mi. – Ale wciąż mi się śnią.”

„Wiem, że nie mogę nic zrobić, aby to zmienić. Tej fali nie powstrzyma żadna, nawet najbardziej wiarygodna demonstracja miłości. Jeśli wyciągając garść jagód, dowiodłam chwilowej niepoczytalności, to ci ludzie również są gotowi postąpić nieobliczalnie.”

„- Jak to możliwe, że nigdy nie wiem, kiedy tobie śnią się koszmary? – zdumiewam się.
– Nie mam pojęcia. Chyba nie wrzeszczę, nie młócę rękami i w ogóle jestem spokojny. Po prostu budzę się zdrętwiały ze strachu.
– Powinieneś mnie budzić – zauważam i rozmyślam o tym, że w kiepską noc potrafię wyrwać Peetę ze snu dwa albo trzy razy. I o tym, ile czasu niekiedy potrzeba, żeby mnie uspokoić.
To nie jest konieczne. Moje koszmary zazwyczaj wiążą się z utratą ciebie – wyznaje. – Dochodzę do siebie, kiedy sobie uświadamiam, że jesteś przy mnie.
Uch. Peeta ma zwyczaj wygłaszać takie uwagi z zaskoczenia, a ja czuję się wtedy tak, jakbym dostała pięścią w brzuch. Tak naprawdę tylko uczciwie odpowiada mi na pytanie, nie nalega, żebym odwzajemniła się tym samym, nie oczekuje ode mnie miłosnych wyznań. Mimo to czuję się paskudnie, jakbym wykorzystywała go w okropny sposób.”

„Bezpieczni? I co mieliby zrobić z tym bezpieczeństwem? Głodować? Pracować jak niewolnicy? Posyłać dzieci na dożynki? Nie skrzywdziłaś ludzi, tylko otworzyłaś przed nimi drzwi, i teraz muszą znaleźć w sobie dość odwagi, aby przekroczyć próg.”

„Tłum umilkł. Zapada cisza tak idealna, że aż nieprawdopodobna. Wszyscy z pewnością wstrzymali oddechy. Zwracam się ku rodzinie Rue.
— Czuję jednak, że bliżej poznałam Rue i już na zawsze pozostanie mi bliska.
Przypomina mi o niej wszystko, co piękne. Widzę ją w żółtych kwiatach na łące przy moim domu, wśród kosogłosów rozśpiewanych na drzewach, ale przede wszystkim odnajduję ją w swojej siostrze Prim. — Nie umiem powstrzymać potoku słów, ale już prawie kończę. —
Dziękuję wam za wasze dzieci. — Unoszę brodę i zwracam się do zebranych. — A wszystkim wam dziękuję za chleb.”

„Nic dziwnego, że zwyciężyłam w igrzyskach. Przyzwoici ludzie nigdy ich nie wygrywają.”

„W siedemdziesiątą piątą rocznicę, dla przypomnienia buntownikom, że nawet najsilniejsi z nich nie mogą pokonać potęgi Kapitolu, trybuci obojga płci zostaną wylosowani z puli dotychczasowych zwycięzców w dystryktach.”

”Tak, zwycięzcy są najsilniejsi. To oni przetrwali rzeź na arenie i uniknęli bagna biedy, w którym tonie reszta, a właściwie my, jesteśmy uosobieniem nadziei w świecie, w którym jej brak, a teraz dwudziestu trzech z nas zginie na dowód, że nawet ta nadzieja jest ułudą.”

„Nawet za sto lat nie będziesz na niego zasługiwała.”

„- Przysięgam, że jeśli się rozpłaczesz, to położę cię trupem tu i teraz.
Cinna tylko się uśmiecha.
– Poranek we łzach? – pyta domyślnie.
– W powodzi łez – podkreślam, a on otacza mnie ramieniem i prowadzi na lunch.
– Nie przejmuj się – radzi. – Osobiście staram się zawsze przekuwać emocje na pracę, bo w ten sposób nie krzywdzę nikogo oprócz siebie.”

„— Niech pan sobie daruje. Wiem, że musiał pan wybierać, sam bym ją wybrał. Chodzi o
coś innego. Tam, na dworze, zginęli ludzie i zginie ich jeszcze więcej, jeżeli nie będziemy
bardzo grzeczni. Wszyscy wiemy, że w telewizji lepiej wypadam niż Katniss. Nikt nie musi mnie instruować, sam wiem, co mówić, ale muszę wiedzieć także, w co się pakuję — oświadcza Peeta.
— Odtąd będziesz na bieżąco informowany o wszystkim — zapewnia go Haymitch.
— Mam nadzieję — burczy Peeta. Nawet na mnie nie spogląda, kiedy wychodzi.
Kurz, którego kłęby wzbiły się w powietrze, osiada, gdzie popadnie: na moich włosach, w oczach, na błyszczącej, złotej broszce.
Naprawdę pan mnie wybrał? — chcę wiedzieć.
— Tak.”

finic

„- Masz ochotę na cukier? – Wyciąga dłoń pełną białych kostek. – Ma być dla koni, ale czy to istotne? One jeszcze latami będą opychały się przysmakami, a ty i ja… Cóż, jeśli wpadnie nam w oko słodki smakołyk, powinniśmy szybko zgarnąć go dla siebie. „

„Przez ciebie wszyscy się tak zachowują: Finnick częstuje cię kostkami cukru, Chaff całuje, a Johanna rozbiera się do rosołu.”

„- Peeta, jak my zabijemy tych ludzi?
– Nie mam pojęcia. – Pochyla się i dotyka czołem naszych splecionych dłoni.”

„Czy macie pojęcie, jak bardzo was nienawidzę?, pytam w duchu. Was, którzy wykorzystujecie swoje zdolności do organizowania igrzysk?”

„- Jak spędzimy nasze ostatnie dni?
– Chciałbym spędzić z tobą każdą minutę, która pozostała mi do końca życia – wyznaje Peeta.
– Więc chodź – proponuję i wciągam go do swojego pokoju.”

„- Co jest? – pytam.
– Szkoda, że nie możemy zatrzymać tej chwili, tu i teraz, żeby żyć w niej na zawsze – wzdycha (…).
– W porządku – odpowiadam krótko.
Kiedy mówi, słyszę w jego głosie uśmiech.
– Mogłabyś na to pozwolić?
– Mogłabym.”

„Może to staromodne, ale w Dwunastym Dystrykcie nikt nie czuje się mężem i żoną do momentu pieczenia tostów.”

„Co on zrobił? Coś niebezpiecznego, to przejaw buntu, a w dodatku zdecydował się na to dla mnie. Przypominam sobie jego słowa:
„Nie przejmuj się. Osobiście staram się zawsze przekuwać emocje na pracę, bo w ten sposób nie krzywdzę nikogo prócz siebie…”
Obawiam się, że tym razem skrzywdził siebie do tego stopnia, że już nic mu nie pomoże. Symbolizm mojej ognistej przemiany nie umknie uwagi prezydenta Snowa.”

„Ale kto to mógł przewidzieć? Nikt. Uczestniczyliśmy w jednych igrzyskach, zwyciężyliśmy, wszyscy wydawali się zachwyceni, że jesteśmy razem, a tu nagle, ni stąd ni zowąd… Nie mogliśmy oczekiwać tego, co nas spotka.”

„No proszę, znowu to zrobił. Zdetonował bombę, a eksplozja przyćmiła wszystko, co starali się zaprezentować inni trybuci.”

„Bomba eksplodowała, oskarżenia o niesprawiedliwość, barbarzyństwo i okrucieństwo rozprzestrzeniają się we wszystkich kierunkach. Nawet najgorętsi entuzjaści Kapitolu zgłodniali igrzysk i spragnieni krwi przynajmniej chwilowo nie mogą zignorować okropieństwa sytuacji.”

„Katniss, kiedy trafisz na arenę… (…) Wtedy pamiętaj, kto jest twoim prawdziwym wrogiem.”

„Pamiętaj, dziewczyno, która igrasz z ogniem. Nadal na ciebie stawiam.”

„Bo cokolwiek się dotąd zdarzyło, należy do przeszłości , a nikt na tej arenie nie został zwycięzcą przypadkowo. Może z wyjątkiem Peety.”

„— Sądziłam, że i tak tego pragnie — dziwię się.
— Nie tak to sobie wyobrażał — wyjaśnia Haymitch. — Chciał naprawdę.”

„Prim… Rue… Czy nie z ich powodu muszę stanąć do walki? Bo to, co je spotkało, było potworne, całkowicie nieusprawiedliwione i tak złe, że chyba nie pozostaje mi nic innego? Bo nikt nie miał prawa traktować ich tak, jak zostały potraktowane?
Tak, właśnie o tym muszę pamiętać, kiedy narasta we mnie obezwładniający strach. Dla nich zrobię, co będę musiała, zniosę, co będzie konieczne.”

007

„— Katniss, napiszemy listy — odzywa się Peeta za moimi plecami. — Tak będzie lepiej.
Ofiarujemy im fragment siebie, żeby mieli go stale przy sobie. Haymitch dostarczy je w
naszym imieniu, jeżeli… jeżeli będzie trzeba.
Kiwam głową i idę prosto do swojego przedziału. Siadam na łóżku, świadoma, że nie napiszę
żadnego listu.”

„Uśmiecham się z wysiłkiem. Peeta, który demonstruje na arenie kosogłosa, to zarazem błogosławieństwo i przekleństwo. Z jednej strony podniesie to na duchu rebeliantów w dystrykcie, z drugiej strony jednak trudno sobie wyobrazić, że prezydent Snow przeoczy tę demonstrację. Utrzymanie Peety przy życiu będzie jeszcze trudniejsza.„

„— Tik-tak. Tik-tak — mamrocze bez końca.
— Wiemy, wiemy — warczy Johanna. — Tik-tak, tik-tak, rozum Pokręt trafił szlag.
Te słowa najwyraźniej przykuwają uwagę Wiress, która skręca ku Johannie, na co ta odpycha ją z całej siły i przewraca.”

„— Katniss — odzywa się cicho. — Nie ma sensu udawać, że nie widzimy tego, co usiłujemy zrobić dla siebie nawzajem.”

„- Biedactwo – wzdycham z udawanym współczuciem. – Chyba pierwszy raz w życiu nie wyglądasz ładnie, co?
– Na pewno – burczy. – To zupełnie nowe doznanie. Jak sobie z nim radziłaś przez tyle lat?
– Wystarczy trzymać się z dala od luster. Zapomnisz – odpowiadam.
– Nie zapomnę, jeśli będę patrzył na ciebie – odcina się.”

„Och – mamroczę pod nosem – Tik-tak. – Rozglądam się po całym okręgu areny i wiem, że ma rację. – Tik-tak. To jest zegar.”

„Te rozważania budzą we mnie obrzydzenie, więc mój umysł nerwowo poszukuje innego tematu do przemyśleń, a jedyne, co skutecznie pozwala mi oderwać od bieżącej sytuacji, to fantazjowanie o zabiciu prezydenta Snowa. Cóż, to raczej niezbyt przyjemne marzenia jak na siedemnastolatkę, ale przynajmniej dają mi mnóstwo satysfakcji.”

„Jeśli umrzesz, a ja przeżyję, w Dwunastym Dystrykcie nie będzie dla mnie życia, bo ty jesteś całym moim życiem. Już nigdy nie odnajdę szczęścia. Dla ciebie wszystko wygląda inaczej. Nie mówię, że nie będzie ci lekko, ale przecież są inni, którzy nadają sens twojemu życiu.”

„- W gruncie rzeczy nikt mnie nie potrzebuje (…)
– Nieprawda – sprzeciwiam się. – Ja ciebie potrzebuję.”

„Dociera do mnie, że w razie śmierci Peety tylko jedna osoba poczuje się nieodwracalnie skrzywdzona. Tą osobę będę ja.”

„Żeby nie zaczął mówić, zamykam mu usta pocałunkiem (…). Tym razem nic poza nami samymi nie stoi na przeszkodzie. Po kilku nieudanych próbach Peeta ostatecznie darowuje sobie rozmowę, moje ciało się rozgrzewa, a fala ciepła rozlewa się po moich rękach i nogach, aż po czubki palców. Nie jestem jednak usatysfakcjonowana, gdyż pocałunki przynoszą skutek odwrotny od zamierzonego i tylko pogłębiają moje pragnienie. Uważałam się za specjalistę od głodu, ale ten głód jest zupełnie innego rodzaju.”

„Po przebudzeniu czuję przelotne, rozkoszne szczęście, powiązane z Peetą. W mojej sytuacji szczęście wydaje się kompletnym absurdem, bo zważywszy na tempo wydarzeń, jutro nie będę żyła.”

peeta

„Ej, Finnick, chodź tutaj! Wiemy, co zrobić, żebyś znowu był śliczny!”

„Nawet najsilniejsi z silnych nie zatriumfują. A może w tych Głodowych Igrzyskach nigdy nie miało być zwycięzcy? Niewykluczone też, że swoim aktem buntu skłoniłam Kapitol do podjęcia ostatecznej decyzji.”

„Ptak, broszka, piosenka, jagody, zegarek, suchar, sukienka, która staje w płomieniach. Jestem kosogłosem. To ja przetrwałam wbrew zamierzeniu Kapitolu, jestem zatem symbolem rebelii.”

„Szkoda, że ona nie żyje. Wszyscy powinniśmy byli umrzeć, tak byłoby najlepiej.”

pl

Jakub Żulczyk “Zrób mi jakąś krzywdę”

Zwykły wpis
 
“Chodź, pocałuję cię tam, gdzie się kończysz i zaczynasz, chodź, pocałuję cię w trzecie oko, chodź, pocałuję cię w czoło, w głowę, w stopę, w pępek, w kolano, w knykieć, w sutki, w pępek, w duszę, chodź, pocałuję cię w twoje serce. Na dzień dobry. Na dobranoc. Na zawsze. Na nigdy. Na teraz. W samo serce.”
 
 
 
 
„Uciekajmy, mamy jakieś pieniądze, znajdźmy jakiś motel, kupmy odgrzewaną pizze z mikrofali i frytki, a przede wszystkim dwie butelki wina, i wejdźmy do wanny, umyje cię, scałuję z ciebie wszystko, umyję cię, wytrę ręcznikiem, położę do łóżka, i zacznę całować, i mówić ci, opowiadać cały świat. „
 
 
 
” Nabroiłem.
A wszystko zaczęło się od tego, że się zakochałem. Zakochałem się jakieś dwa, trzy tygodnie temu, o trzynastej dwadzieścia.”
 
 
 
 
“Bo chcę z tobą po przebywać. Jeszcze parę dni. Za wszelką cenę. Pomimo że mnie bez przerwy okłamujesz. W sumie, to okłamuj mnie dalej. Wciskaj mi najgorszy kit na świecie. Nie chcę nic oprócz twoich farmazonów. Oprócz twoich bajek. Oprócz twojego udawania dorosłej. Szukania dziury w całym. Pragnę, byś mnie bez przerwy wkurwiała.”
 
 
 
 
“Nachyliłem się nad nią. Widziałem jej twarz tak dokładnie, że przykryła mi cały umysł jak zadrukowaną płachtą. Jej pory i piegi zlały się z moimi zwojami. Jej linie papilarne z moimi neuronami. Przekazywała całą mnie w siebie. Nie oponowałem, wdychałem tylko wypuszczany przez nią dwutlenek węgla, jakbym chciał się nim zaczadzić.”
 
 
 
 
“No bo czy masz jeszcze prawo uważać się za osobę poczytalną, gdy zaczynasz robić rzeczy, których tak naprawdę nie chcesz, a z drugiej strony nikt też nie wydał ci żadnego polecenia?”
 
 
 
„Twoje myśli to nie ty.”
 
 
 
“Ja potrzebuję kogoś, kto się dla mnie poświęci. Kogoś, kto naprawdę będzie miał siłę i ochotę, żeby wziąć mnie za pysk, nakarmić mnie, cicho, bez pasji, bezgłośnie; bezproblemowo, bez szumów i bez sprzężeń dla mnie żyć.”
 
 
 
“Moja Piękna, niosłem Ci szklaną różę w zębach, ale pokaleczyłem sobie dziąsła.”
 
 
 
 „Chce się z tobą kochać, mała. Jesteś ładna. Masz śliczne usta. drobny, lekko zadarty nos. Piękne smukłe ciało. Nie chude i wygłodzone. Smukłe, gładkie, białe. Chcę cię zaczarować. Kochać się z tobą tak, jakbym miał cię ochronić i wyleczyć. Wdmuchać ci do ust wieczność. Wiesz, to jest to coś w seksie, z czego zdaje sobie sprawę może jedna setna procenta osób- to jest tak, że chcę cię mieć, chcę, żebyś miała mnie i chcę, żebyśmy byli wspólnie święci- jakby ktoś zlutował nas w jeden stop. Coś, czego nigdy nie doświadczą układający rankingi faceci, bezustannie buszujący w uczelniano- klubowych sklepach z laskami, układającymi takie same, tylko rzadziej obwieszczane światu listy przebojów. Ktoś, coś, ta potężna siła, która każe układać się cegłom w katedry i ludziom w korowody. Jedność. To o to chodzi. Całuję ja dalej. Zatracam się w tym. Etanol zawęża mi pole widzenia tak, że gdy otwieram oczy, to wszystko wygląda, jak obserwowane w małym okienku cyfrowego aparatu wejście duszy do nieba. Tyle pryska od niej złota, setki ścieżek trylionkaratowej kokainy.”

Woody Allen – cytaty z książek, filmów i wywiadów. Miszmasz.

Zwykły wpis

„Nie dość, że nie ma Boga, to jeszcze spróbuj znaleźć hydraulika w weekend!”

„- Cóż, przyznam się, że postanowiłem iść za tobą i zobaczyć to z bliska.
– Jeżeli szedłeś za mną, to, dlaczego byłeś tu przede mną?
– Szedłem za tobą… bardzo szybko.”

„- Nie ma chyba nic złego w tym, by dwoje ludzi dyskutowało o małżeństwie bez przekształcania tego w III Wojnę Światową!
– Dyskutowaliśmy o tym setki razy i znasz moje zdanie. Jestem faszystą.”

„Zwariowałaś? Zachowaj trochę szaleństw na menopauzę!”

„Pamiętam, że jako mały chłopiec ukradłem kiedyś pornograficzną książkę wydrukowaną w Braille’u.
Często pocierałem świńskie fragmenty.”

„Sądzę, że miałem dobre stosunki z rodzicami. Bili mnie bardzo rzadko…
Myślę, że w całym moim dzieciństwie uderzyli mnie tylko raz.
Zaczęli mnie bić 23 grudnia 1942 a skończyli późną wiosną 1944.”

„Po takiej dawce Ryszarda Wagnera chce mi sie napaść na Polskę.”

„Moja wiedza o sztuce ogranicza się do Kirka Douglasa w roli Van Gogha.”

„Jestem tak dobrym kochankiem, ponieważ dużo ćwiczę sam.”

„- Ona jest taka myszowata.
– On też jest myszowaty, w wolnych chwilach mogliby zajadać się serem.”

„- Może napijesz się szampana z mojego pantofelka?
– Nie jestem w stanie wypić takiej ilości płynu na raz!”

„Nigdy nie chciałbym należeć do klubu, który miałby za członka kogoś takiego jak ja.
Do tego sprowadzają się moje relacje z kobietami.”

„Wyglądacie na szczęśliwych. Jak to robicie?
Ona: Ja jestem bezmyślna, ograniczona, nie mam poglądów ani nic ciekawego do powiedzenia.
On: I ja też.”

„- Czy ty przynajmniej wiesz, co to jest „czarna dziura”
– Oczywiście, codziennie zarabiam nią na zycie…”

„Słuchaj, nie znam się na samobójstwach. Kiedy dorastałem na Brooklynie,
nikt nie popełnił samobójstwa. Wszyscy byli zbyt nieszczęśliwi.”

„Prognozy są bardzo trudne, szczególnie w odniesieniu do przyszłości.”

„Wieczność jest bardzo nudna, szczególnie pod koniec.”

„- Nie jesteś wcale romantyczny. To jest twój problem.
– Kochanie, to ty przestałaś ze mną sypiać.
– To będzie już rok 20 kwietnia. Pamiętam tą datę dokładnie, bo to urodziny Hitlera.”

„Tydzień temu kupiłem strzelbę. Gdybym miał guza, zabiłbym sie. Ale moi
rodzice byliby zrozpaczeni. Musiałbym ich najpierw zabić. A potem ciotkę i
wujka. To byłaby rzeź.”

„- Nie uznajesz żadnych wartości, całe twoje życie to nihilizm, cynizm,
sarkazm i orgazm.
– We Francji mógłbyś zrobić z tego hasło wyborcze i wygrać.”

„Achilles miał tylko piętę Achillesa. Ja mam całe ciało Achillesa.”

„Gdy byłem mały, chciałem mieć psa. Ale moi rodzice byli na to za biedni i kupili mi mrówkę.”

„W Wiedniu współpracowałem z Freudem. Poróżniła nas interpretacja zazdrości o penisa. Freud twierdził, że należy ją ograniczyć tylko do kobiet.”

„Stawał się obiektem antysemickich zaczepek. Jego rodzice, którzy zawsze go
o wszystko obwiniali, brali stronę antysemitów.”

„Powiedział, ze przypominam mu jego zmarłą żonę. Oby z czasów, kiedy jeszcze żyła.”

„- Gdybyś była moją dziewczyną, kochałbym się z tobą w każdym pokoju, na
każdym łóżku, na każdym dywanie, na każdym stole…
– Mamy też śliczne wczesnoamerykańskie żyrandole.”

„Posiadanie pieniędzy jest lepsze od ich braku, przynajmniej z powodów finansowych.”

„Jeśli zobaczysz intruza w trakcie obrabiania twego domu, nie wpadaj w panikę. Pamiętaj, że on boi się nie mniej niż ty. Dobrym sposobem jest obrabować JEGO. Przejmij inicjatywę i uwolnij włamywacza od zegarka i portfela.”

„Poruszanie się szybciej od światła jest niemożliwe, a już na pewno niepożądane, bo zwiewa czapkę”

„Będzie moim psychoanalitykiem jeszcze przez rok, potem jadę do Lourdes.”

„Wziąłem kurs szybkiego czytania, zdołałem przeczytać „Wojnę i pokój” w dwadzieścia minut. To jest o Rosji.”

„Nie chcę żyć w swoich dziełach, chcę żyć w swoim apartamencie.”

„Świat jest jedną wielką restauracją.”

„Seks jest jak gra w brydża. Jeżeli nie masz dobrego partnera to musisz mieć
przynajmniej dobrą rękę.”

„Nieśmiertelność jest bardzo łatwa do osiągnięcia. Wystarczy nie umierać”.

„Fakt, że jestem paranoikiem, nie oznacza jeszcze, że cały świat nie sprzymierzył się przeciwko mnie.”

„Gdy byłem w twoim wieku, miałem szesnaście lat.”

„Biseksualizm ? Niewątpliwie podwaja twoje szanse na sobotnią randkę.”

„Jedyny raz osiągnęliśmy z żoną równoczesny orgazm, gdy sędzia podpisywał nasze dokumenty rozwodowe.”

„Dobrzy ludzie śpią lepiej niż źli, ale złym lepiej się wstaje.”

„Czy powinienem poślubić W.? Nie, dopóki nie powie mi pozostałych liter swojego imienia.”

„Różnica pomiędzy seksem i śmiercią polega na tym, że kiedy będziesz umierał, nikt nie będzie się śmiać z ciebie, że robisz to sam.”

„Kocham go jak brata, ale nie swojego.”

„Wyglądasz teraz piękniej, niż w rzeczywistości.”

„W świecie ludzi tylko subiektywność jest obiektywna”.

„Czasem, gdy wychodzę na spacer, przypinam do boku szpadę. Ale gdy napada na mnie bandyta, chowam broń i wyciągam laskę. Laska wzbudza litość.”

„Ja i mój były mąż zakochaliśmy się w sobie od pierwszego wejrzenia. Należało spojrzeć po raz drugi…”

„Mózg jest najbardziej przecenianym z ludzkich organów.”

„Sądzę, że seks między dwójką ludzi jest rzeczą piękną. Między piątką jest fantastyczną.”
„Świat niewidzialny istnieje, bez dwóch zdań. Kwestia tylko, jak daleko to jest od śródmieścia i do której otwarte?”

„Dwie kobiety spędzają wczasy w pensjonacie. Jedna mówi: jakie tu mają niedobre jedzenie, a druga dodaje: no i w dodatku takie małe porcje.” To samo myślę o życiu. Jest pełne bólu, cierpienia i nieszczęść, a na dodatek tak szybko przemija.”

„Zostałem wyrzucony z uczelni na pierwszym roku studiów, za ściąganie podczas egzaminów z metafizyki. No wiesz, zajrzałem w głąb duszy chłopaka siedzącego obok mnie.”

„Mam kategorie ‚Z’. Na wypadek wojny, ja zostaje zakładnikiem.”

„Uważają mnie za intelektualistę, ponieważ noszę okulary, a moje filmy za wartościowe, bo… trzeba do nich dopłacać.”

„Mężczyznę można „wykastrować” jednym zdaniem: Wolę, abyś był moim przyjacielem niż kochankiem.”

„Nie złościłem się, ale zamiast tego wyhodowałem sobie guzy.”

„Kassandra: Widzę zniszczenie, widzę katastrofę. Jest jeszcze gorzej, widzę prawników!”

„-Kto z was jest szefem, ty czy mama?
-Ja jestem szefem. Mama tylko podejmuje decyzje. ”

„Krew!!! To, powinno być wewnątrz.”

„Co zrobisz, gdy ktoś ci przystawi nóż do szyi a ty akurat dostaniesz czkawki?”

„Zbyt mało wiem by być niekompetentnym.”

„Nigdy nie widziałem tyle trzcin. Czuję się jak Mojżesz.”

„Nie podróżuję wodą. Religia mi zakazuje. Jestem Hebrajczykiem lądowym.”

„- Nas jest dwoje a on jeden.
– Ale on ma siekierę i z łatwością zrobi z nas czworo.”

„Skąd do cholery mogę wiedzieć skąd wzięli się naziści? Ja nawet nie wiem jak działa otwieracz do konserw!”

„-Co ma pan zamiar robić po odsiedzeniu trzech wyroków po 95 lat za rozmaite przestępstwa?
-Hmm… Mam zamiar pracować z dziećmi! ”

„-Spójrz na tego gościa z Indiany. Zamordował 12 osób, rozczłonkował je i wszystkie zjadł.
-To się dopiero nazywa alternatywny styl życia. ”

„-Nie nadaję się do pościgów. Jeszcze wjadę w jakiś szkolny autobus.
-W nocy szkolne autobusy nie kursują.
-A szkoły wieczorowe? ”

„Jestem tak podekscytowany, że chyba umyje dzisiaj wszystkie zęby.”

„-Co robisz w sobotę wieczorem?
-Popełniam samobójstwo!
-Hmm…w takim razie, co powiesz na piątek wieczorem.”

„Wierzę, że tam w górze jest coś, co czuwa nad nami. Niestety, jest to rząd.”

„Moje życie jest żałosne. Ostatni raz byłem w kobiecie zwiedzając Statuę Wolności.”

„Są gorsze rzeczy od śmierci. Czy zdarzyło ci się spędzić wieczór z sprzedawcą polis ubezpieczeniowych?”

„Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach na przyszłość.”

„W tym roku jestem gwiazdą, ale kim będę w następnym? Czarną dziurą ?”

„Jedyne, czego żałuje w życiu, to tego, że nie jestem kimś innym.”

„Nowoczesny człowiek jest definiowany, jako osoba urodzona po stwierdzeniu Nietzschego „Bóg umarł”, ale przed hitem płytowym „I Wanna Hold Your Hand”

„Wyraźniej niż kiedykolwiek ludzkość stoi dziś na rozdrożu. Jedna droga prowadzi w rozpacz i skrajną beznadziejność, druga w totalne unicestwienie. Módlmy się o mądrość właściwego wyboru.”

„Seks rozładowuje napięcie, miłość je potęguje”

„Chyba wiążemy zbyt wielkie nadzieje związane z orgazmem, oczekując, że zrekompensuje on pustkę panującą w innych dziedzinach życia…”

„Rozmazana plama – sam dość często odnoszę wrażenie, że nią jestem.”

„Nie krytykuj masturbacji! To seks z kimś, kogo się kocha!”

„-Wydaje się ci, że jesteś Bogiem…
-A czy to zły przykład?!”

„To, co spotyka ludzi to tragedie i nieszczęścia. Tragedie to choroby śmiertelne, kalectwo, ślepota… Cała reszta to nieszczęścia.”

„Seks z tobą to prawdziwie kafkowskie przeżycie!”

„Życie jest obozem koncentracyjnym.”

„Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga – konstruktywną opozycją”

„Czy seks jest niegodziwy?
Tak, jeżeli został wykonany prawidłowo”

„Mój mózg, to mój drugi ulubiony organ”

„To nie tak, że boję się umrzeć.
Po prostu nie chciałbym być w pobliżu, kiedy to się stanie”

„Nie mam ambicji osiągnięcia nieśmiertelności poprzez swoje filmy.
Wolałbym ją osiągnąć nie umierając”

„Na świecie są dwa rodzaje ludzi: dobrzy i źli. Dobrzy ludzie dobrze śpią, za to wydaje się, że źli lepiej bawią się na jawie”

„-A co jeżeli, rzeczywistość tak naprawdę jest iluzją i nic nie istnieje?
-Cóż, w takim razie zdecydowanie przepłaciłem mój nowy dywan.”

„Gdyby tylko Bóg dał mi jakiś jasny znak! Na przykład złożył solidny depozyt w szwajcarskim banku na moje nazwisko.”

„Seks bez miłości to puste doświadczenie. Ale wśród pustych doświadczeń to jedno z najlepszych.”

„Pani mąż, nie wiem, może się powiesił, ale skoro była pani jego żoną, wcale się temu nie dziwię”.

„-Lubię raczej mężczyzn dobrze zbudowanych, młodych i atletów
-Świetnie, jak do mnie jutro wpadniesz, zrobię najpierw kilka pompek.”

„Myślę, że życie dzieli się na straszne i żałosne. To są dwie kategorie. Straszne to, no nie wiem, śmiertelne przypadki, niewidomi, kalectwo. Nie wiem jak sobie ludzie dają z tym radem radę, to zadziwiające. A żałosne są życia wszystkich pozostałych. Więc jeżeli jesteś żałosny, powinieneś być wdzięczny losowi, że jesteś żałosny, bo być żałosnym to wielkie szczęście.”

„Życie nie naśladuje sztuki – naśladuje telewizję.”

” Właśnie poznałam wspaniałego mężczyznę! Jest postacią fikcyjną, ale przecież nikt nie jest doskonały.”

Janusz Leon Wiśniewski „Czułość oraz inne cząstki elementarne”

Zwykły wpis

***

Cokolwiek robią kobiety, muszą robić to dwa razy lepiej niż mężczyźni, by zostało to ocenione choć w połowie tak samo dobrze.

***

Cztery tysiące słów wypowiadanych w ciągu dnia przez mężczyznę to mało w porównaniu do około trzydziestu pięciu tysięcy słów wypowiadanych codziennie przez kobietę.

***

Gdy wszystko jest ważne, łatwo przegapić Najważniejsze.

***

Kobiety nie są szafkami z IKEI, które da się zmontować według instrukcji.

***

Kobiety wybierają mężczyzn czułych, delikatnych, wiernych, szlachetnych, wrażliwych, odpowiedzialnych, mądrych, romantycznych, empatycznych i spolegliwych. Tak mówią poeci i tak mówią same kobiety. Naukowcy mówią zupełnie co innego… Gdy kobiety mają wybór, to decydują się przede wszystkim na mężczyzn z przyszłością. Przeszłość ich prawie zupełnie nie interesuje.

***

O czytaniu i książkach słów kilka.

Zwykły wpis

***

Każda znajdująca się tu książka, każdy tom, posiadają własną duszę. I to zarówno duszę tego, kto daną książkę napisał, jak i dusze tych, którzy tę książkę przeczytali i tak mocno ją przeżyli, że zawładnęła ich wyobraźnią.

Carlos Ruiz Zafón „Cień wiatru”

***

Książki są bramą, przez którą wychodzisz na ulicę, mówiła Patricia. Dzięki nim uczysz się, mądrzejesz, podróżujesz, marzysz, wyobrażasz sobie, przeżywasz losy innych, swoje życie mnożysz razy tysiąc. Ciekawe, czy ktoś da ci więcej za tak niewiele. Pomagają też odpędzić różne złe rzeczy – samotność, upiory i tym podobne gówna. Czasem się zastanawiam, jak możecie znieść to wszystko wy, które nie czy…

Arturo Perez-Reverte – „Królowa Południa”

***

Czy ja kiedyś zmądrzeję, Maisie? Książki, nic, tylko książki, uzależnienie od opowieści… Nikt nie powinien żyć w taki sposób. Wiem o tym, naprawdę, ale nie jestem w stanie się z tego wyleczyć…

S. Beauman „Krajobraz miłości”

***

Czy wiesz, że wspólne czy­tanie książek na głos moc­niej wiąże ludzi niż wspólne spłaca­nie kredytu?

Janusz Leon Wiśniewski 

***

Po­loniusz: Cóż czy­tasz, mości książę?

Ham­let: Słowa, słowa, słowa.

William Szekspir „Hamlet”

***

Lu­bię ele­ment nies­podzian­ki, kiedy znaj­duję list w skrzyn­ce, i niecier­pli­we ocze­kiwa­nie, gdy szy­kuję się, by go ot­worzyć. Lu­bię to, że mogę go zab­rać ze sobą, by przeczy­tać w wol­nej chwi­li, że mogę op­rzeć się o drze­wo i czuć na twarzy łagod­ny po­wiew wiat­ru, gdy widzę two­je słowa na pa­pie­rze. Lu­bię wyob­rażać so­bie jak wyglądałeś, kiedy pi­sałeś te słowa: w co byłeś ub­ra­ny, two­je otocze­nie, w ja­ki sposób trzy­małeś długo­pis. Wiem, że to ba­nal­ne i za­pew­ne chy­bione, lecz wciąż wyob­rażam so­bie, że sie­dzisz w na­miocie przy pro­wizo­rycznym sto­liku, obok ciebie pa­li się lam­pa naf­to­wa, a na dworze hu­la wiatr. To znacznie bar­dziej ro­man­tyczne od czy­tania cze­goś na tym sa­mym kom­pu­terze, które­go używa się do ściąga­nia mu­zyki czy zbiera­nia ma­teriałów do re­fera­tu.

Nicholas Sparks 

***

Ko­niec i bomba,

A kto czy­tał, ten trąba!

Witold Gombrowicz