LEJDIS – cytaty z filmu:)

Zwykły wpis

Chyba każdy zna ten film. Po wczorajszym oglądaniu pomyślałam, że przyda się tu trochę humoru. Ostrzeżenie: występują wulgaryzmy. 

A więc Drogie Panie… 

LEJDIS…!

LEJDIS

– Trzeba zutylizować odpad.
– Yhyy…
– Ale najpierw ocucić…
– Ocucić i zabić. Obudź się dziwko.

– Bzykanie owszem. Miłość bynajmniej. Miłość to niewola, płacz i zgrzytanie pochwy.
– Jezu, to chyba nie jest z Biblii?!
– Owszem, ale z apokr– Jesteś cudowna.
– Cudowna to jest woda z Lichenia.

– Na korytarzu są Rzymianie.
– No i co z tego. W Unii jesteśmy każdy może się leczyć gdzie chce.

– To nie jest prawdziwy sylwester.
– I kto to mówi… Dorosły facet, który popierdala w todze i myśli, że jest rzymianinem.

– … Pije wodę z kałuży, napierdala mieczem i gardzi łącznością telefoniczną. Kretyn.

– Zapisujemy w zeszytach… PIPA PIPA
– Co ty tu jakieś rysunki mi tutaj.. Pisz pipa jak pani profesor każe.

– Przecież mi też zależy tylko… nie wiem… to nie jest laboratorium. Ja nie wiem… ja potrzebuje… ja potrzebuje atmosfery.
– Czego ty potrzebujesz?
– Nastroju
– A… a co to jest? Szampan, truskawki, kadzidełka, świece… nawet kurewskie stringi na dupę włożyłam i co… nic?
– Nie o taki nastrój mi chodzi
– Ja się domyślam o jaki… Ale kochanie fiuta sobie nie dorobię.

– Erwin. Erwin mam na imię.
– Dla mnie możesz być nawet Lech i Jarosław.

– Najgorsze jest to, że ja mam wielką, gigantyczną, mega dupę! Ona mi się całkowicie wymknęła z pod kontroli. Ja mam swoje zachowania motoryczne, a ona ma swoje. Na przykład idę korytarzem a ona mi się szyderczo dynda z tyłu.
– Ja na przykład mam wszystko w dupie i to z każdym dniem więcej i dlatego muszę sobie coraz większy rozmiar kiecek kupować.
– To jeszcze nic ja ekstraduję cellulit z powietrza. Mój organizm jest w stanie wyłapać z powietrza niezbędne cellulitowi do życia tłuszcze i zamienić je w tłustą okładzinę.
– Przecież Ty jesteś chuda jak szczapa.
– Gdzie tam kochana! Cellulitu nie mam chyba tylko pod oczami aktualnie.

– Dobra. Powiesz mu, że słyszysz głosy mówiące do ciebie z kibla.
– No ciebie Korba całkiem pogięło.
– Naprawdę.. Naprawdę. 2 lata temu, przysięgam, rura od kibla wpadła mi w rezonans i odbierała radio Maryja. Ja tu tego a z kibla „żałuj za grzechy”.

– Nie dość, że ma ogromnego, ale to ogromnego dyngusa to jeszcze sam się potrafi zblołdżabować.
– Co potrafi?
– Sam sobie… No sam sobie…
– Ee?
– No sam sobie loda robi no. Takiego partnera szukam. Sam…

– Matka i córka w jednym. Takie to kurwa rzymskie!

– Oni zawsze zdradzają, rozumiesz? A czy ich ciągnie do fiuta czy do cycków to w ogóle nie ma znaczenia. Ale ty, możesz zrobić to samo.
– Ale mnie nie ciągnie do kobiet.
– Heh, ja mówię o dziecku, głupia. Możesz je mieć, z kim chcesz
– Do jutra?
– Do jutra.
– No to będzie kurwa trudno.

– Halo? Dzień dobry. Dzień dobry pani. Ja dzwonię do pani z biura… Dzwonię do pani z oddziału chorób wenerycznych.

Terry Pratchett „Nacja”

Zwykły wpis

Zgodnie z ankietą postanowiłam dodać cytaty z Pratchetta i jednej z moich ulubionych książek „Nacja”. Daje dużo do myślenia, może nie jest tak przepełniona humorem, jak reszta książek tego Pana, ale i tak… najmocniej do mnie trafia. Zapraszam! 

 

nacja

 

 

Czuł w sobie pustkę, ciemniejszą i głębszą niż mroczna toń. Wszystko przepadło. Nic nie było tam, gdzie być powinno. Tkwił na tym odludnym brzegu i do głowy przychodziły mu niemądre pytania, jakie zadają dzieci… Dlaczego wszystko się kończy? Jak się wszystko zaczyna? Dlaczego dobrzy ludzie umierają? Czym zajmują się bogowie?

 

I było mu ciężko, bo jedną z rzeczy, których nie wolno mężczyźnie, jest zadawanie niemądrych pytań.

 

I wtedy mały niebieski krab pustelnik opuścił swoją skorupę i pomknął po piasku, szukając nowej, ale nigdzie jej nie było. Ze wszystkich stron ciągnął się jałowy piasek, krab mógł więc tylko biec…

 

Mężczyźni czasem spoglądają na wroga, owszem, ale czasem się odwracają i wiosłują jak szaleni.

 

Nie wiele osób myśli, tak n a p r a w d ę. Tylko im się wydaje, że myślą.

 

Nie teraz. Nikt żywy nie odchodzi w mrok. Służyłem ci, Locaho. Kroczyłem twoimi śladami. Powinieneś mi ją oddać, jesteś mi to winien. Jedno życie odzyskane z ciemności!

 

Jest tylko to, co się dzieje, i to, co się nie dzieje. Nie ma żadnego „powinieneś”.

 

Gdzieś tam z krańca świata nadlatywało ku niemu jutro. Nie miał pojęcia, jaki przybierze kształt, obawiał się go jednak.

 

Czasem się śmiejemy, bo nie mamy już siły na płacz. Czasem się śmiejemy, bo zasady poprawnego zachowania przy stole na plaży wydają się zabawne. A czasem się śmiejemy, bo żyjemy, chociaż nie powinniśmy.

 

– To dziewczyna spodniowców!

– Tak, sprowadziła ją do nas wielka fala – wyjaśnił Mau.

I wtedy młodszy brat powiedział coś, co zabrzmiało jak język spodniowców, i Daphne o mało nie upuściła pudełka, które trzymała, i odpowiedziała szybko w tym samym języku.

– Co jej powiedziałeś? – zapytał natychmiast Mau. – Co ona powiedziała?

– Powiedziałem: „Witaj śliczna panienko”…

 

Ludzie potrzebują czasu, żeby zająć się „teraz”, nim ucieknie i zamieni się we „wtedy”. A najbardziej ze wszystkiego potrzebują tego, żeby nie działo się zbyt wiele.

 

Zabawne powiedzenie: „poszerzać horyzonty”. Bo przecież jest tyko jeden horyzont, który się oddala i nigdy nie można go dogonić. Można tylko dotrzeć tam, gdzie był wcześniej.

 

– Sam na sam, hę, tylko ty i ona?

– C o?

– No, jest dziewczyną, a ty…

– Słuchaj no, nie jestem zainteresowany dziewczyną-duchem! To znaczy…

– Zostaw to mnie, dobrze wiem, czego ci trzeba.

Pilu zaczął grzebać w stercie przedmiotów, które przenieśli z wraku, i podniósł coś, co wyglądało jak jeszcze jedna deska, ale kiedy Pilu trochę to wytrzepał , okazało się, że to…

– Spodnie (…)

– I co z tego – zapytał Mau.

– Kobiety spodniowców lubią oglądać panów w spodniach.

 

– To jest stół – rzekł Pilu, wskazując na drugi koniec obszernej kabiny. – Służy temu, żeby podwyższać ziemię. (…)

Mau zabębnił palcami po blacie.

– Ten stół nie nosi spodni.

 

– Czujesz coś? – zapytał Pilu.

– Tak, strasznie mnie obcierają!

– Ach, to dlatego, że nie nosisz kalesonów – zauważył Pilu.

– Co to takiego?

– Nazywają je galotami i nosi się je pod zewnętrznymi spodniami. Zdaje się, że ich nazwa pochodzi od nazwiska jakiegoś pirata.

– A więc nawet s p o d n i e noszą spodnie?

– Zgadza się. Twierdzą, że spodni nigdy dosyć.

 

– Jestem małym niebieskim krabem pustelnikiem – mruknął Mau pod nosem. – I biegnę. Nie dam się znowu zamknąć w skorupie… tak, musi istnieć jakieś „dlaczego”… dlatego, że każda skorupa będzie za mała. Chcę wiedzieć dlaczego. Dlaczego t o w s z y s t k o. Nie znam odpowiedzi, ale kilka dni temu nie wiedziałem, że są pytania.

 

I Locaha odpowiedział: Jestem cząstką ciebie, tak jak wszystko inne. Proponuje ci więc: Oddaj mi świat śmiertelny, a potem pójdź i stwórz drugi, lepszy. Będę tu rządzić sprawiedliwie. Kiedy człowiek umrze, zamienię go w delfina i pozostanie nim do czasu, aż znowu się narodzi. A kiedy znajdę istotę, która się starała, żeby być czymś więcej niż tylko gliną, z jakiej została ulepiona, i która dodała chwały temu nędznemu światu, będąc jego częścią, wówczas otworzę jej drzwi do twojego idealnego świata i nie będzie już istota związaną okowami czasu, nosić bowiem będzie na sobie gwiazdy(…) I dlatego rodzimy się w wodzie, nie zabijamy delfinów i spoglądamy w stronę gwiazd.

 

Jeden człowiek jest nikim, dwoje ludzi to już nacja.

 

Niektórzy ludzie mają tylko jedną właściwą chwilę na właściwe słowo. To smutne, ale najwyraźniej nic na to nie można poradzić.

 

Świat jest kulą: im dalej płyniecie, tym bliżej jesteście domu.

 

Tym są bogowie! Odpowiedzią, która musi wystarczyć! Bo jest jedzenie, które trzeba schwytać, dzieci, które trzeba urodzić, życie, które trzeba przeżyć, nie ma więc czasu na wielkie, skomplikowane, niepokojące odpowiedzi! Prosimy o proste odpowiedzi, byśmy nie musieli myśleć, bo jeśli zaczniemy myśleć, możemy znaleźć odpowiedzi, które nie pasują do takiego świata, jakim chcielibyśmy, żeby był.

 

– Ani słowa więcej. Znamy je wszystkie, wszystkie słowa, które nie powinny zostać wypowiedziane. Ale dzięki tobie mój świat stał się doskonalszy.

 

Trudno się rozmawia z kimś, kto wszystko rozumie (…).

 

Wiara to coś, w co trudno uwierzyć.

 

Zrozumieli, że idealny świat jest podróżą, nie miejscem.