„Martyna” Janusz Leon Wiśniewski, Mariusz Makowski, Renata Palka-Smagorzewska

Zwykły wpis

348519_1313170718914_n

 

 

Od pierwszej chwili był dla niej, gdy go potrzebowała. I zawsze znikał, gdy czuła do niego wdzięczność.

Chociaż chciała go mieć – na chwilę. Żeby zdjął jej sweter i dotykał pleców ustami, i chociaż raz musnął piersi. I żeby wychodząc do domu, natychmiast o tym zapomniał. Ale on nie zapomniałby tego nigdy i dlatego nie zdjął jej swetra. A tak bardzo chciała, żeby to zrobił. I to pragnienie wynikało głównie z podziwu. To idiotyczne – myślała. – Czy można kogoś pragnąć „na chwilę”, i to tylko z podziwu?

Na blogu można było wyrzucić z siebie cały zgiełk rozterek, myśli i wątpliwości. Wyspowiadać się, wymyślić sobie pokutę i nie musieć przyrzekać poprawy, trochę usprawiedliwić, trochę się pożalić, ale przede wszystkim przekonać się, że to nieprawda, że ona jest z Księżyca, a cała reszta z Jupitera.

Potem doszłyśmy do wspólnego wniosku, że kręci nas u facetów głównie mądrość, bo tylko mądry facet potrafi być interesujący, nawet wtedy gdy utyje i wyłysieje. Najgorzej, gdy ma bardziej pomarszczony brzuch niż mózg. Jest wtedy jeszcze gorszy niż te panienki, które przychodzą czasem do klubów studenckich, aby pokazać nową biżuterię w pępku i opaleniznę z solarium. One są o tyle mądrzejsze, że nie udają, że chodzi im o coś innego. Poza tym mężczyzna powinien mieć pewien minimalny poziom czułości. Tyle, żeby chciało się z nim popłakać w ciemnym kinie. Albo chociaż chcieć nazywać wszystkie kolory mijanych na spacerze kwiatów lub kupować czekoladowe bzdety na Wielkanoc. Albo słuchać Mozarta.
Gdy to mówiłam, Magda wychodziła powoli ze swojej beczki, cały czas potakując głową. A na końcu powiedziała:
– Wiesz co, Martyna, weź ty kiedyś idź w tym swoim Szczytnie nad jedno z tych jezior i złap sobie słotą rybkę. Przekonasz się, że nawet ona nie załatwi ci takiego faceta.

Jeśli rację ma Reymont, który napisał, że siłę człowieka mierzy się liczbą jego nieprzyjaciół, to panie z dziekanatu są supermocarstwem.

Stał oparty o framugę drzwi, zawstydzony jak mały chłopiec, którego przyłapano na podsłuchiwaniu dorosłych.
– Dwanaście lat był mnichem katolickim. Napisał rozprawę o duszy. O tym, że przywiązuje się do ludzi i wydarzeń, że jest jak winogrono zamieniające się w wino, że listonosz jest, jak Hermes, jej posłańcem, a Merkury, opiekun korespondencji, dba, aby słowa docierały do jej najgłębszych zakamarków. I że na duszę nie można patrzeć z punktu widzenia inżyniera.

Niedostępna i niebezpieczna. Potrafiła na tydzień wyjechać z jakimś facetem w góry i słać jej SMS-y takie jak ten: „Słuchaj, on ma algorytm w mózgu, Leśmiana w duszy i Cohena w sercu. I prześlicznego penisa”. Potem wracała i stwierdzała po mniej niż miesiącu, że „odciął jej skrzydła, uśpił motyle i potłukł duszę”; płakała, nie odbierała telefonów. Potem nagle podnosiła i zaczynała znowu „łapać karpia, czyli carpe diem”. Bywała jej absolutnym przeciwieństwem. Tylko raz potłukła swoją duszę; motyle miała do dzisiaj.

Od tego wieczoru nagle był wszędzie. I zawsze przekraczał jakieś granice.

vl255081

 

Jeśli kilka razy nurkujesz do szafy dla faceta, to tak naprawdę już chcesz, aby zdjął ci majtki. To na nich powinnaś się skupić i zapomnieć o reszcie.

Czuła, że robi coś złego, coś, czego nikt by się po niej nie spodziewał i… podobało jej się to.
Świat był dla niej, całe to piękno, jego oddech na karku. Wszystko było dla niej. Przyjmowała te chwile jak dar. Istnieli tylko oni oboje i nie istniał świat.

Nie były ważne deklarację, nie mogła – a przede wszystkim nie chciała – myśleć o przyszłości. Liczyły się tylko chwile, które mogli spędzić razem. Jego cudowny dotyk, który wynajdywał i odsłaniał w niej pokłady rozkoszy, o którym istnieniu nie miała pojęcia. Zapominała się w seksie z nim. Bezwstydnie i całkowicie. Była taka, jaką zawsze pragnęła być. I nie musiała mu nic mówić. Wiedział. Krzyczała, drapała go boleśnie, to znowu tuliła i obdarzała najdelikatniejszymi pieszczotami. Nigdy nie usnął przed nią, spędzali całe noce na rozmowach. Tak naprawdę to on nauczył ją szeptu. Odkrywał przed nią swoje najskrytsze myśli i pragnienia. Ale także lęki. W jego oczach była jedyną kobietą na ziemi. Obdarzyła go całkowitym zaufaniem, oddała mu całą siebie, nie zostawiając miejsca na nic innego. Każde jego słowo padało w najodpowiedniejszym momencie.

Myślałaś, że poznałaś anioła, bo mówi do ciebie te wszystkie cholernie ważne słowa? Głupia. Anioły po prostu są, nie muszą nic mówić, nie udają, że cię znają. Nie muszą. Są, gdy ich potrzebujesz, nie wyjeżdżają do żony i dziecka. Anioły są tylko dla ciebie.

Ja chodzę do kościoła tylko w poniedziałki. Nawet jeśli jest to tylko trzy razy w roku, to i tak są to trzy poniedziałki. Wieczorem. Gdy nie ma tam nikogo. Bóg jest już wtedy wypoczęty po tym całym tłumie z niedzieli. Można wtedy z Nim sobie spokojnie pogadać. To znaczy, najpierw modlę się trochę do Niego, a potem sobie gadamy. Tego ostatniego poniedziałku rozmawiałam z Bogiem o mężczyznach. Jeśli nawet Bóg nie jest mężczyzną, to musi o nich dużo wiedzieć. Przecież to ich stworzył najpierw. Ale wiem także, że po ich stworzeniu czuł się niespełniony i w tym niespełnieniu stworzył kobietę.

Bo on się z tymi fotografiami utożsamia. I żadnej nie zaprzeczy. I że to są tak naprawdę piękne zdjęcia. I ona jest na tych zdjęciach po prostu… Po prostu jest.

Pamięta to uczucie, kiedy stała przed nim naga. Wtedy chyba p raz pierwszy czuła, że wygląda jak kobieta. Andrzej ją onieśmielał. A przy nim zawsze chciała być naga.

Natomiast faktem istotnym dla wszystkich – jest to, że Człowiek jest Człowiekiem tak naprawdę dzięki mowie. Bez słów nie powstałyby te idee, które spowodowały, że między wynalezieniem włóczni a umieszczeniem stacji orbitalnej w kosmosie minęło zaledwie 12 tysięcy lat. Ale mowa nie jako nosiciel bynajmniej zachwyca ludzi. Zachwycające w słowach jest to, co można dzięki nim przeżyć i jakich wrażeń dostarczyć innym.
Na początku było Słowo…

 

Snapshot_20130921

Gdyby Jezus dożył siedemdziesiątki, myślę, że nie kochałby wszystkich ludzi. Tylko niedojrzali i niedoświadczeni ludzie mogą kochać całą ludzkość. Jezusa ukrzyżowali zbyt wcześnie, aby mógł być doświadczony.

Miłość bardzo często przeplata się z cierpieniem i bólem. Niektóre kobiety bolą odbite kopniakiem nerki.

Dużo rzeczy można zrobić bez pomocy faceta, chociaż z facetem niektóre mogą być bardziej przyjemne.

Akurat Teo był u mnie na dokarmianiu (zauważyłem, że u mężczyzn występuje często interesująca prawidłowość: jedzą u jednych kobiet, a zasypiają w łóżkach u zupełnie innych).

Zakochałam się w magii słów, w tym, w jaki sposób mnie dotykał i co mówił, kiedy mnie dotykał. Pociągnął mnie za sobą jak wiatr pociąga nasionka dmuchawca. Ja – bez woli… On jak żywioł.

Pamiętam teraz słowa babci, która mówiła, że miłość jest wtedy, kiedy chcesz z kimś przeżywać wszystkie cztery pory roku. Kiedy chcesz z kimś uciekać przed wiosenną burzą pod osypane kwieciem bzy, a latem zbierać z tym kimś jagody i pływać w rzece. Jesienią robić razem powidła i uszczelniać okna przed wiatrem. Zimą – pomagać przetrwać katar i długie wieczory, a jak już będzie zimno, rozpalać razem w piecu.

Moja fascynacja jego mózgiem jeszcze trwa. I dobrze. Niech tak zostanie. Przecież to nic złego zachwycić się mężczyzną.

Nawet nie wiesz, jakie to piekące uczucie. Jak to jest, kiedy słuchasz mężczyzny i wydaje Ci się, że on wyciąga z twojej głowy pewne myśli jak z szuflady. Włącza muzykę i to jest właśnie to, co chciałaś usłyszeć.
Wlewa do kieliszka wino i to jest właśnie to wino, na jakie miałaś ochotę. Idzie zmienić koszulę i wraca w koszuli, o jakiej marzyłaś, żeby miał na sobie… A jak z nim rozmawiasz, to prawie tak, jakbyś słuchała swojego najgłębszego, najbardziej przemyślanego i najlepszego głosu wewnętrznego. Taka niezwykła zgodność tego, co myślisz i czujesz, z tym, co słyszysz.

Czy można kogoś przestać kochać… zaocznie? Przypomniała sobie zdanie: Twoja religia ujawnia się w tym, co robisz po wysłuchaniu kazania.
Pomyślała: moja miłość ujawnia się wtedy, kiedy znika przedmiot pożądania.

Myślisz, że wszyscy w takim stanie się ciągle boją? Tego, że wieczność może skończyć się pojutrze po Teleexpressie albo nawet jutro rano? A może to wszystko przez tę jego dobroć? Bo gdy myślę, że lepiej już być nie może, to on coś takiego zrobi albo coś powie, albo napisze, że znowu mi się wydaje, że można jeszcze bardziej, jeszcze dalej, jeszcze czulej.

No wiesz, wystraszona jestem. Z tej miłości się chyba tak boję. Myślisz, że miłość i lęk zawsze rodzą się jako bliźnięta? Że to ta sama chemia?

 

Janusz Leon Wiśniewski

Zwykły wpis

Zaczytuję się w Panu Januszu. Coraz bardziej. Podoba mi się jego styl pisania, potrafi najprostsze historie ubrać w takie słowa i tak opisać… że człowiek ma ciarki. I chce więcej. Więc sięgnęłam po więcej – „Martynę”, która całkowicie zawładnęła moim sercem oraz po „Miłość oraz inne dysonanse”. 

„Martyna” będzie niedługo – jestem w trakcie przepisywania cytatów z książki do Worda. Trochę mi to schodzi, bo cytatów jest dużo. Mam system – mała krateczka przyklejona do okładki, na niej kilkanaście stron, które pokreśliłam malowniczo ołówkiem. Koleżanka, której pożyczyłam „Pożyczoną miłość” powiedziała, że te moje cytaty jej pomogły, że bardziej zrozumiała całość i nie przegapiła nic ważnego. 

Żeby zrobić Wam smaka (jeśli ktokolwiek tutaj zagląda) wklejam cytat z „Miłości…”, który jak na razie wstrząsnął mną najmocniej. 

A już całkiem niedługo przedstawię Wam Martynkę, później całą „Miłość…”, a potem coś z fantastyki, bo ankieta mówi sama za siebie 🙂 Może coś polecicie? 

 

– Ale dlaczego klniesz w jidysz do Czajkowskiego?

– Bo ten koncert mnie podnieca najbardziej.

– Ale dlaczego ten?

– I ty o to pytasz!? Wykształcony zajebany polski szopenowski wirtuozie? Ty o to pytasz!? Jak to dlaczego ten? Bo tam jest wszytko. I miłość, i nienawiść, i słońce, i księżyc, i ból, i ulga, i głód, i nasycenie, i wojna, i pokój, i czułość, i okrucieństwo, i pośpiech, i powolność, i tęsknota, i nienawiść, i niecierpliwość, i spokój, i nuda, i entuzjazm, i pochód, i spacer, i cisza, i wrzask, i życie, i śmierć. I ty o to pytasz?!

– Pytam, Joshua, pytam. Bo muzyka to nie jest tylko twoja sprawa, Joshua. Bo muzyka to jest ogromna sprawa. I twój Markus ma z tym mało wspólnego. W kotłowni na koksie muzyka jest inna i we Wiedniu w smokingach też jest inna. Ty mi tutaj nie wal życiem i śmiercią. I Szopena też mi w to nie mieszaj. Świrujesz przy Czajkowskim?! To dobry wybór, ale ja świruje w niedzielę przy Beethovenie, w środę przy Liszcie, a dopiero w Wigilię, obojętnie czy to środa, poniedziałek czy niedziela, przy Czajkowskim. Wiesz, Joshua, co to jest Wigilia? Albo opłatek? Jak nie wiesz, to się, kurwa, dowiedz. Dopiero wtedy zrozumiesz tak do końca Szopena, Joshua. Bez polskiej Wigilii Szopena nigdy nie pojmiesz. Wygooglaj sobie, Joshua, Wigilię i się dowiedz. Ale googlaj na polskim googlu. Takim kropka pl. Bo tylko tam jest polska Wigilia. Na kropka pl. Zapamiętasz?!

 

***

 

Proste jedzenie, proste rozrywki, bliscy ludzie – czego więcej trzeba? Drogiego samochodu i garści brylantów?

Anna przekręciła na palcu pierścionek z czarnym brylantem i dużą perłą, również, rzecz jasna, czarną – Siergiej ma dobry gust do biżuterii. Pochyliła się nad stygnącą kawą. Koniuszkami palców otarła łzy z rzęs. Nigdy nie płakała. Prawie nigdy.

 

***

 

Poznaliście dwóch najważniejszych bohaterów. Zaciekawieni? Jednak musicie poczekać na ciąg dalszy cytatów z tej książki, bo wcześniej jeszcze będzie Martyna. 

 

Janusz Leon Wiśniewski „Czułość oraz inne cząstki elementarne”

Zwykły wpis

***

Cokolwiek robią kobiety, muszą robić to dwa razy lepiej niż mężczyźni, by zostało to ocenione choć w połowie tak samo dobrze.

***

Cztery tysiące słów wypowiadanych w ciągu dnia przez mężczyznę to mało w porównaniu do około trzydziestu pięciu tysięcy słów wypowiadanych codziennie przez kobietę.

***

Gdy wszystko jest ważne, łatwo przegapić Najważniejsze.

***

Kobiety nie są szafkami z IKEI, które da się zmontować według instrukcji.

***

Kobiety wybierają mężczyzn czułych, delikatnych, wiernych, szlachetnych, wrażliwych, odpowiedzialnych, mądrych, romantycznych, empatycznych i spolegliwych. Tak mówią poeci i tak mówią same kobiety. Naukowcy mówią zupełnie co innego… Gdy kobiety mają wybór, to decydują się przede wszystkim na mężczyzn z przyszłością. Przeszłość ich prawie zupełnie nie interesuje.

***

O czytaniu i książkach słów kilka.

Zwykły wpis

***

Każda znajdująca się tu książka, każdy tom, posiadają własną duszę. I to zarówno duszę tego, kto daną książkę napisał, jak i dusze tych, którzy tę książkę przeczytali i tak mocno ją przeżyli, że zawładnęła ich wyobraźnią.

Carlos Ruiz Zafón „Cień wiatru”

***

Książki są bramą, przez którą wychodzisz na ulicę, mówiła Patricia. Dzięki nim uczysz się, mądrzejesz, podróżujesz, marzysz, wyobrażasz sobie, przeżywasz losy innych, swoje życie mnożysz razy tysiąc. Ciekawe, czy ktoś da ci więcej za tak niewiele. Pomagają też odpędzić różne złe rzeczy – samotność, upiory i tym podobne gówna. Czasem się zastanawiam, jak możecie znieść to wszystko wy, które nie czy…

Arturo Perez-Reverte – „Królowa Południa”

***

Czy ja kiedyś zmądrzeję, Maisie? Książki, nic, tylko książki, uzależnienie od opowieści… Nikt nie powinien żyć w taki sposób. Wiem o tym, naprawdę, ale nie jestem w stanie się z tego wyleczyć…

S. Beauman „Krajobraz miłości”

***

Czy wiesz, że wspólne czy­tanie książek na głos moc­niej wiąże ludzi niż wspólne spłaca­nie kredytu?

Janusz Leon Wiśniewski 

***

Po­loniusz: Cóż czy­tasz, mości książę?

Ham­let: Słowa, słowa, słowa.

William Szekspir „Hamlet”

***

Lu­bię ele­ment nies­podzian­ki, kiedy znaj­duję list w skrzyn­ce, i niecier­pli­we ocze­kiwa­nie, gdy szy­kuję się, by go ot­worzyć. Lu­bię to, że mogę go zab­rać ze sobą, by przeczy­tać w wol­nej chwi­li, że mogę op­rzeć się o drze­wo i czuć na twarzy łagod­ny po­wiew wiat­ru, gdy widzę two­je słowa na pa­pie­rze. Lu­bię wyob­rażać so­bie jak wyglądałeś, kiedy pi­sałeś te słowa: w co byłeś ub­ra­ny, two­je otocze­nie, w ja­ki sposób trzy­małeś długo­pis. Wiem, że to ba­nal­ne i za­pew­ne chy­bione, lecz wciąż wyob­rażam so­bie, że sie­dzisz w na­miocie przy pro­wizo­rycznym sto­liku, obok ciebie pa­li się lam­pa naf­to­wa, a na dworze hu­la wiatr. To znacznie bar­dziej ro­man­tyczne od czy­tania cze­goś na tym sa­mym kom­pu­terze, które­go używa się do ściąga­nia mu­zyki czy zbiera­nia ma­teriałów do re­fera­tu.

Nicholas Sparks 

***

Ko­niec i bomba,

A kto czy­tał, ten trąba!

Witold Gombrowicz